Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

socjomania
19 kwietnia 2012 Katarzyna Blak

Dzieci projektują swoje zabawki?

Ten artykuł wypada zacząć od słów Norman Podhoretz, która kiedyś napisała, że „kreatywność to cud połączenia dziecięcej, niczym nie ograniczonej energii z czymś przeciwnym i wrogim – poczuciem porządku wynikającym ze zdyscyplinowanej inteligencji dorosłego”. Zachęcona przez jednego z autorów Socjomanii – Michała Koseckiego – postanowiłam zapoznać się z akcją Child’s Own Studio i zajrzeć pod link childsown.com. Wtedy zrozumiałam, że kreatywność to przede wszystkim nie tylko energia dziecka, ale i jego wyobraźnia. A w połączeniu z pomysłem dorosłych, którzy wspierają rozwój tej wyobraźni może dać rewelacyjne efekty.

Chil’s Own StudioChil’s Own Studio

Child’s Own Studio wykona projekt dziecka!

Child’s Own Studio to miejsce tworzenia miękkich zabawek przy współpracy z dziećmi. Marzenie wielu z nas w dzieciństwie, aby nasze rysunki, sny urzeczywistniły się. Wendy Tsao postanowiła te marzenia najmłodszych spełnić. Jej firma zajmuje się produkcją maskotek na podstawie indywidualnych rysunków dzieci, co sprawia, że maskotki są wyjątkowe, jedyne i niepowtarzalne. Child’s Own Studio zaczęło się od prostego pomysłu: uczynić rozpoznawalną zabawkę dla 4-letniego chłopca na podstawie jego rysunku. Od tego czasu, Wendy Tsao ma zamówienia na pluszowe zabawki, powstające w oparciu o rysunki dzieci. Zabawki są tak wyjątkowe, jak dzieci, które je sporządziły. Detale i wybór kolorów są odwzorowywane w najbardziej szczegółowym stopniu tak, że wypchana zabawka jest natychmiast rozpoznawalna dla dziecka, które ją zaprojektowało. Jeden rysunek, jedna maskotka. Zobaczcie sami:

dziecko projektantdziecko projektant

dziecko projektantdziecko projektant

Więcej rysunków i ich rzeczywistych odzwierciedleń, w postaci zwierzątek, potworów, lalek i innych maskotek, znajdziecie pod tym adresem.

Nie przyjmują już zamówień…

Co ciekawe, pomysłodawczyni nie ma już miejsc, prosi aby nie wspominać o niej na portalach społecznościowych, blogach, gdyż nie nadąża z pracą, nie zapisuje nikogo na listy rezerwowe, które są zapełnione. Ma już zamówienie na wiele miesięcy w przód. Odsyła do stron na terenie USA i Australii, które zajmują się podobną działalnością. Twórczość innych możecie znaleźć tutaj. Moją uwagę przykuła jedna z australijskich stron Happy Softies, która również ma przepiękną galerię i tworzy zabawki na podstawie rysunków dzieci.

Happy SoftiesHappy Softies

Co z tą kreatywnością?

Takie projekty, jak Child’s Own Studio pokazują dziecku, że jego praca jest waratościowa, że ono też może tworzyć dzięki swojej wyobraźni. Uczy to kreatywności, a przy okazji sprawia wiele przyjemności dzieciom, które mają ulubionego i wymyślonego przez siebie pluszaka będącego wytworem ich własnej wyobraźni, a nie pomysłem kogoś innego. Jest to doskonały punkt zaczepienia do realizowania własnych koncepcji czy projektów. Nakierujmy dziecko, pozwólmy mu tworzyć, dochodzić do czegoś, pomagajmy realizować pomysły. To doskonała zabawa, ale i proces, który może zachęcić dzieci do dalszego działania, zaangażowania, gdyż widoczne są realne wytwory ich pracy. Ken Robinson – brytyjski wykładowca, znany na świecie przede wszystkim z konferencji pod tytułem „Do schools kill creatvity?” (Czy szkoły zabijają kreatywność?), stwierdził iż nauka kreatywności powinna być równie istotna, jak nauka umiejętności pisania i czytania. Jeżeli człowiek nie będzie przygotowany na pomyłkę, to nigdy nie wymyśli niczego oryginalnego. Dorosłego człowieka od dziecka odróżnia to, iż dziecko nie boi się pomyłek, dzięki czemu coś później odkrywa. Człowiek dorosły nie ma już tej zdolności. Można powiedzieć, że zamiast dorastać do kreatywności, wyrasta z niej.


Profesor przytoczył przykład 6-letniej dziewczynki, która na lekcji rysowała zamiast uważać. Nauczycielka spytała: „Co rysujesz?”. Dziewczynka odpowiedziała: „Rysuję obraz Boga”. Reakcja nauczycielki może wydawać się oczywista: „Przecież nikt nie wie, jak wygląda Bóg”. Na co dziewczynka odpowiedziała: „To za minutę się dowiedzą”. Jeśli dzieci czegoś nie wiedzą to jest to dla nich wskazówką i to jest piękne. Smutnym wydaje się być, że zarówno rodzice, jak i szkoła skupiają się tylko na aspektach intelektualnych dziecka. Zainteresowania dzieci są piętnowane przez rodziców czy nauczycieli. Wmawia się im, że i tak nie będą artystami. Tłumi się ich prawdziwe zainteresowania, takie jak taniec, śpiew, rysunek czy poezja. Robinson podkreśla, iż kreatywność to proces tworzenia nowych wartościowych pomysłów. Należy dostrzegać bogactwo kreatywności dzieci i pomagać im to wykorzystać. Przykład Child’s Own Studio pokazuje, że każde dziecko może mieć duszę artysty, każde potrafi tworzyć. Wykorzystajmy więc ten atut. Pozwólmy dziecku posiadać marzenia, pielęgnujmy je, wspierajmy ich realizację. Robinson kończy wykład między innymi zdaniem: „Musimy być uważni, by używać naszej wyobraźni mądrze i widzieć jakim jest ona darem, a także by widzieć jaką nadzieją są nasze dzieci”. No właśnie i takie projekty jak Child’s Own Studio i Happy Softies utwierdzają mnie w przekonaniu, że wyobraźnia jest darem, a kreatywność dzieci połączona z kreatywnością dorosłych daje wspaniałe efekty. Próbowałam znaleźć podobną inicjatywę w Polsce, ale niestety nie udało mi się. A może czas na taki pomysł w Polsce? Jak myślicie, Drodzy Czytelnicy, czy miałby szansę na powodzenie?

Podziel się opinią