Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

facebook
13 lutego 2011 Bartłomiej Rak

Jak nas psuje Facebóg

Na jego punkcie oszalało już ponad pół miliarda ludzi. Niektórzy twierdzą, że jeśli cię nie ma na Facebooku, to nie istniejesz. Na naszych oczach - i za naszą zgodą - Facebook staje się największym dyktatorem XXI wieku.

Takim wstępem zaczyna się artykuł autorstwa Joanny Nikodemskiej, który ukazał się na łamach magazynu Focus (luty 2011). Niniejszy wpis miał być moim subiektywnym spojrzeniem na informacje zawarte w artykule - swoistą polemiką. Artykuł jest tendencyjny, pokazuje tylko jedną - „złą” - stronę Facebooka. Ponieważ jednak w artykule można znaleźć wiele ciekawostek godnych uwagi, a większość moich znajomych zapoznała się z nim z zainteresowaniem, postanowiłem wybrać z artykułu najważniejsze informacje, które na pewno warto zapamiętać. Na polemikę jeszcze przyjdzie pora…

Focus okładkaFocus okładka

Dzieci sieci

Generacja, której internet towarzyszy od dzieciństwa nie widzi różnicy pomiędzy światem realnym wirtualnym, a rzeczywistym - tak wynika z badań prof. Mikołaja J. Piskorskiego z Harvard Business School przeprowadzonych na 300 tys. użytkowników Facebooka. Mózg osoby stale obcującej z internetem nie nadąża z przetwarzaniem docierających informacji (dziennie nawet 34GB! = ~100 000 słów) i przechodzi w inny tryb działania - odłącza korę przedczołową, część odpowiedzialną za empatię, altruizm i tolerancję („tryb awaryjny” - ze względu na nadmiarowość danych). W efekcie młode pokolenia mają trudności z komunikowaniem uczuć, rozumieniem cudzego punktu widzenia i utrzymywaniem relacji społecznych, zanika również kreatywność. Prof. Gary Small nazywa takie osoby Cyfrowymi Tubylcami.

„The Economist”, 2003 rok, David Manasian: Internet i związane z nim technologie zmienią niemal każdy aspekt naszego życia - prywatny, społeczny, kulturalny i polityczny, ponieważ dotykają podstawy społeczeństwa: komunikacji między ludźmi”. Wcześniejsze technologie, od druku do telegrafu, wprowadzały duże zmiany na przestrzeni czasu. Teraz zmiany społeczne będą rozleglejsze i nadejdą zdecydowanie szybciej, ponieważ wprowadzające je technologie nadal rozwijają się w zawrotnym tempie”.

Nie można nie zgodzić się z powyższymi tezami. Jednak otępienie społeczne przypisuje się również telewizji - internet i sieci społecznościowe nie wyróżniają się w tym przypadku niczym szczególnym. Nie spotkałem się z badaniami porównującymi te media akurat w tym zakresie. Rodzi się również pytanie czy podział na świat realny i wirtualny jest nadal aktualny? Od momentu gdy posługiwanie się anonimowymi nick'ami wyszło z internetowej mody obecność w sieci staje się naturalnym rozwinięciem własnego „ja”.

Wielki brat patrzy

Mark Zuckerberg TimeMark Zuckerberg Time

W tym rozdziale autorka porusza kwestię tagowania zdjęć i geolokalizacji. Chodzą pogłoski, że Facebook pracuje nad system rozpoznawania twarzy, który umożliwi automatyczne oznaczanie użytkowników na zdjęciach. Oczywiście rodzi to pewne niebezpieczeństwo, ale póki co obie usługi mają mieć charakter opcjonalny. Prawda jest taka, że usługa geolokalizowania już jest dostępna w Polsce za pośrednictwem innych serwisów, a nad algorytmem rozpoznawania obiektów na zdjęciach pracuje i pracowało już kilkadziesiąt podmiotów… Tak samo jak checkin'owanie się podpowiada złodziejowi gdzie jesteśmy, tak rozpoznawanie twarzy pozwoli go szybciej złapać.

Zdjęcie po prawej: Mark Zuckerberg został ogłoszony człowiekiem roku wg magazynu „Time”. Redaktor naczelny wręczając tytuł powiedział: „Fenomen Facebooka nie polega tylko na nowej technologii, lecz na nowej inżynierii społecznej”.

Fani na sprzedaż

„Chcesz, żeby Twoja firma/marka/strona stała się bardziej popularna? Kup fanów na Facebooku!” - to słynny już slogan reklamowy aukcji w serwisie Allegro gdzie można kupić jednego fana za 20 groszy. Możliwość zakupu fanów w dalszym ciągu rozpala umysły osób zainteresowanych sprzedażą opartą na relacjach. Specjaliści wiedzą jednak jaka jest skuteczność takich działań. Wydaje się, iż powoli dorastamy do stwierdzenia, że nie liczy się ilość tylko jakość.

Nowy wspaniały świat

Facebook to serwis „flirciarski”? Tak - jak każdy inny serwis społecznościowy. Siłą ludzkiej natury tam gdzie spotyka się kobieta i mężczyzna może zdarzyć się flirt. Facebook można porównać do mniej oficjalnego miejsca spotkań, zatem czy w sobotni wieczór w dowolnym pubie takie rzeczy nie mają miejsca? Laicyzacja postępuje, a życie pędzi coraz szybciej - efekt: portal DateTheUk stalił, że 5% osób rzuciło kogoś pisząc e-maila, 6% przez Twittera, a 13% zerwało zmieniając status na Facebooku i nie mówiąc o tym partnerowi. U podstaw powyższego zjawiska nie leży Facebook, ani żaden inny serwis społecznościowy tylko zmiany jakie zachodzą w naszym społeczeństwie od dobrych kilku lat.

Zobaczcie co spotkała Alexa Dronera:

Pokolenia, które dorastały z internetem są pierwszymi, które dysponują publicznymi wizytówkami na taką skalę. Nie dziwią więc dane, które ogłosiła amerykańska psycholog Jean Twenge - poziom narcyzmu w ostatnich 20 latach wzrósł o 65%, a ludzie urodzeni po 1982 roku to najbardziej narcystyczna generacja w historii. „Wydaje się, że możliwości portali społecznościowych przyciągają narcyzów, a Facebook wzmacnia u nich te cechy” - dodaje lekarz i psycholog Agata Leśnicka z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. 70% czasu spędzonego na Facebooku zajmuje użytkownikom przeglądanie profili. Możliwość bycia kimś lepszym łechce próżność każdego z nas. Niestety tracąc rozeznanie między tym, co nasze, a co publiczne, traci się kontakt z rzeczywistością, a zyskuje sztuczną popularność i powierzchowne znajomości.

Sprzedawca kolegą

Fejsban marka ObsessiveFejsban marka Obsessive

Wg Robina Dunbar, profesora antropologii z Oxford University 150 to maksymalna liczba relacji, które jesteśmy w stanie utrzymać w danym okresie. Układają się one w kształt drzewa - mamy pięciu najbliższych przyjaciół, z 20 utrzymujemy regularny kontakt, a 50 to liczba graniczna naszej sieci relacji społecznych. Niezdrową rywalizację dotyczącą liczby znajomych Dubar nazywa „osobliwym produktem ubocznym rewolucji technologicznej”. Zapraszanie do grona znajomych osób obcych jest nie tylko dziwne, ale i niebezpieczne. Osoby będące w gronie naszych przyjaciół mają dostęp do wszystkich informacji jakie zostawiamy po sobie na Facebooku. Dodatkowo należy pamiętać, iż istnieje niebezpieczeństwo, że nieznana nam osoba nie jest prawdziwą tylko marketingowym wytworem firmy powstałym w określonym celu. Taka sytuacja dotyczy też grup nazwanych w ten sposób, aby internauci się z nimi identyfikowali, np. „Uwielbiam paluszki”. Niejednokrotnie takie grupy zostają odsprzedane firmom zajmującym się podobną tematyką (w tym przypadku - paluszkami) wraz z całą bazą osób należących do grupy.

Jak u Orwella

Niejasne reguły funkcjonowania i brak wsparcia w postaci biura obsługi klienta to chyba podstawowe zarzuty wysuwane pod adresem serwisu Marka Zuckerberga (oprócz kwestii prywatności). Moment, w którym próbujemy się zalogować do serwisu i okazuje się, że nasz profil został skasowany jawi się jak najgorszy koszmar. Kilka takich przypadków już miało miejsce - swoje profile stracili blogerzy Mirek Połyniak, Kataryna czy też Jacek Gadzinowski. Powody różne, ale najczęściej można o nich tylko gdybać, bo Facebook nie tłumaczy nikomu swoich decyzji. Podobna sytuacja dotknęła Marcina Mellera, redaktora naczelnego Playboy'a. Jego profil został zablokowany. Powód nieznany - najprawdopodobniej zmasowana akcja kilku osób.

Na Facebooku zabroniona jest też nagość. Fan page marki bielizny Obsessive zniknął, bo okazało się, że „profil przedstawiający kobiety w bieliźnie szerzy pornografię i może urażać czyjąś godność”. Firma założyła więc nową stronę, tym razem zasłaniając modelkom piersi napisem „fejs ban”, a całą sytuację przekuła w rozgłos marketingowy.

Liczba użytkowników Facebooka powoduje, że większość procesów musi zostać zautomatyzowana. Brakuje ostrzeżeń, że coś robione jest nie tak. Wiele osób powyższą sytuację kojarzy z powieścią „Rok 1984” Orwella, w której życie jednostek zostało podporządkowane potężnej machinie władzy, a kodeks karny uproszczono do minimum - podejrzany jest winny, a karą może być tylko całkowite unicestwienie.

Facebóg wszechmogący

„Nie wiemy jak długo potrwa kariera Facebooka. Jako antropolog przyglądam mu się na razie ze spokojem, przez pryzmat rozwoju mediów. Widzę, jak poszerza nasze możliwości, zauważam pewne zagrożenia i rozumiem niepokój, ale kiedyś obawiano się przecież telegrafu, radia, telewizji i internetu, który miał nas wyalienować i skazać na samotność. A stało się inaczej” - zauważa prof. Wojciech Burszta. „Negatywnie o Facebooku wypowiada się dziś pokolenie starsze, wciąż dokonujące rozróżnienia między tym, co powinno być ukryte, a tym, co upublicznione. Dla młodzieży, która nie pamięta świata bez internetu, to wszystko jest naturalne i oczywiste” - dodaje. Idealne zakończenie!

Zachęcam do zakupu bieżącego numeru magazynu Focus i zapoznania się z całym artykułem.

PS. Droga Pani Joanno - ja w filmie Social Network widziałem geniusza o ogromnej inteligencji, a nie „autystycznego dziwaka zawsze ubranego w sportową bluzę…”.

Facebook connectionsFacebook connections

Mark Zuckerberg: „Naszą misją jest uczynienie świata bardziej otwartym i komunikatywnym”.

Zdjęcie tytułowe pochodzi z serwisu constellationrg.com

Podziel się opinią