Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

19 kwietnia 2012 Karina Swachta

Blog może powodować ciążę

Fim Elen Trapé „Blog” miał niedawno swoją polską premierę w ramach wydarzenia Tydzień Kina Hiszpańskiego. Po jego obejrzeniu naszła mnie refleksja, jaką wiedzę ma „dzisiejsza młodzież” na temat seksu i co może ona znaleźć w miejscu, gdzie bywa najczęściej, czyli w internecie. Media epatują seksem, bo to się najlepiej sprzedaje. Presja „bycia seksownym” i brak rzetelnych informacji na ten temat sprawia, że młode dziewczyny też się sprzedają i to bardzo tanio.

Co do samego filmu, mam pewne wątpliwości. „Blog” ma pokazywać problemy współczesnych nastolatek. Wiem, że skończyłam szkołę parę lat temu, ale nie wydaje mi się, żeby marzeniem każdego młodego człowieka było zajście w ciąże. A taki właśnie był cel tajemniczego paktu, który zawarły koleżanki z jednej klasy. Oczywiście, takie sytuacje zdarzają się, a świadczy o tym chociażby fakt, że inspiracją do powstania filmu były prawdziwe wydarzenia, które miały miejsce w jednej z amerykańskich szkół. Jednak czy takie sytuacje są codziennością i marzeniem dzisiejszej młodzieży? Pomijając już fakt, że w filmie wszystkie dziewczyny zaszły w ciąże w tę samą noc…(Tak na marginesie, jeśli jest na sali specjalista, to proszę mi powiedzieć, czy to jest w ogóle możliwe?).

Świetnie pokazana została specyfika komunikacji współczesnej młodzieży, która porozumiewa się ze sobą głównie za pomocą nowych technologii: czatów, telefonów, kamer itd. Film został zrealizowany w formie videobloga prowadzonego przez członkinie tajnego stowarzyszenia. Ukazuje perspektywę młodych dziewczyn, które pragną przynależeć do grupy. Ten videoblog, który wspólnie prowadzą, scala ich i pozwala razem pracować nad „konkretnym zadaniem”. Młode dziewczyny łączą zatem dwie rzeczy – blog i ciąża. Można odnieść wrażenie, że to właśnie spędzanie czasu w sieci powoduje powstawanie takich pomysłów. Wydaje mi się, że to tylko narzędzie, a powód leży zupełnie gdzieś indziej. Nastolatki uprawiają seks w bardzo młodym wieku, ponieważ czują się osamotnione, nie mają innych zajęć, a także wzorców, godnych naśladowania osób starszych. Chyba brakuje w tym filmie szerszego kontekstu. Myślę, że problem dorastanie w dobie internetu lepiej zilustrował film „Sala samobójców”, gdzie pokazano mechanizm zamykania się młodego człowieka w wirtualnym świecie, w którym jest akceptowany. W przeciwieństwie do świata rzeczywistego – szkoły (jest pośmiewiskiem rówieśników) i domu (rodzice nie mają dla niego czasu). Jeśli ktoś jeszcze nie widział, szczerze polecam:

Seks-owne rozmowy w sieci

Nowe media wprowadziły rewolucję również w sferze seksualności nastolatków. Dla młodych dziewczyn otoczenie się telefonami i kamerkami oraz stały dostęp do internetu powoduje, że chcą być zawsze camera-ready. Jeśli ktoś zrobi im niekorzystne zdjęcie, może to potem krążyć w sieci, a taka dziewczyna staje się pośmiewiskiem szkoły. Dlatego na co dzień, nawet na lekcje wychowania fizycznego, uczennice malują się i ubierają modnie. Przed video-chatem sprawdzają fryzurę i ustawiają odpowiednie światło w pokoju. Jest to obawa przed wyśmianiem, ale także walka na popularność, która stała się mierzona w liczbie lajków. To sprawia, że wyglądają oraz czują się na starsze, dojrzalsze niż w rzeczywistości są. A więc gotowe również na inne aspekty „bycia kobietą”. Zjawisko seksualizacji, a mamy z nim do czynienia, gdy wartość osoby jest sprowadzona do seksownego wyglądu, jest właśnie jednym z powodów niechcianych ciąży. Nowe technologie również ułatwiają poszukiwanie erotycznych wrażeń. Wśród młodych osób bardzo popularny jest sexting, a więc przesyłanie sobie za pomocą telefonów komórkowych treści o charakterze erotycznym. Internet to miejsce, gdzie szukają nie tylko doznań, ale także wiedzy na ten temat. Jak wynika z badań 86% internautów w przedziale wiekowym do 20 lat szuka informacji na temat seksu właśnie w internecie:

Badanie Zbigniewa Izdebskiego i Polpharmy Badanie Zbigniewa Izdebskiego i Polpharmy „Seksualność Polaków”

Młodzież szuka informacji na temat seksu w sieci. I co tam znajduje? Wystarczy poprzeglądać „młodzieżowe” fora internetowe czy blogi, aby zauważyć, jak uboga jest ich wiedza na ten temat. Niektóre wypowiedzi nastolatek twierdzących, że maść na komary jest środkiem plemnikobójczym, robią furorę w internecie. Owszem, śmiejemy się z tego, bo często są to prowokacje, ale rzeczywistość nie jest wcale inna, a to już jest bardzo smutne. I nie mówię tutaj o Samosia.pl, która stała się niejako symbolem głupoty młodzieży, bo tam dużo pytań wydaje się być ustawionych. Mówię o forach internetowych, które są daleko od zainteresowania większości internautów. Przeglądał ktoś kiedyś? Polecam szczególnie nauczycielom, którzy prowadzą zajęcia w szkołach na takie tematy i rodzicom przed poważnymi rozmowami z dziećmi. Jestem ciekawa Waszych spostrzeżeń, bo ja jestem przerażona. Największe obawy budzi, nie sam stan wiedzy, ale podejście do spraw damsko-męskich. Oto wypowiedź jednej z dziewczyn na tym forum: może dane ci będzie wytrzymać, np. jak poznasz cnotliwego faceta:P (czego nikomu nie życzę).Tutaj toczy się dość długa dyskusja na temat zabezpieczeń. Najczęściej używane słowo to prezerwatywa, chociaż pojawiają się też inne porady (tabletki, globulki, wkładki). Nikt jednak nie powie „może się zastanów”, chociaż o porady na temat pierwszego razu pytają nawet 12 latki! Nie mogą mieć jeszcze konta na Facebooku, ale szykują się na dziecko…Na wspomnienie o wizycie u lekarza padają słowa: no właśnie… ginekolog… do 18 roku życia trzeba chodzić z rodzicami…. a jak mam zapytać o antykoncepcje przy mamie. Rodzice nie uświadamiają, szkoła boi się tematu, a młodzi ludzie po 3 latach w związku dalej nie wiedzą, o co chodzi: Dziewczyny… ja teraz mam takie pytanie. Bo ja mam prawie 15 lat i jestem z chłopakiem już 3 lata. My to nie uprawiamy sexu ale coś w tym stylu… chodzi mi o to że przez spodnie ! Czy to jest niebezpieczne?

Słowa Pauliny Wawrzyńczyk, jednej z edukatorek „Pontonu”, które zostały zacytowane w tym artykule wydały mi się idealne w tym kontekście. Otóż zwróciła ona uwagę na bardzo ważną rzecz:

Młodym ludziom wydaje się, że wiedzą dużo o seksie, bo np. znają różne skomplikowane techniki seksualne. Często się jednak okazuje, że brak im podstawowej wiedzy, np. niektórzy myślą, że podczas stosunku penis wchodzi do macicy.

No właśnie, młody człowiek lubi się pokazać i wypowiadać na temat nowinek seksualnych, ale równocześnie nie wie, w jakich okolicznościach dochodzi do zapłodnienia. Ale skąd oni to mają wiedzieć? Tutaj przykład portalu, który reklamuje się jako „bodajże najlepszy portal dla nowoczesnej dziewczyny”. Najwięcej jego czytelniczek mieści się w przedziale 13-15. Lansowane tematy na stronie głównej to „Seks pod prysznicem”, „Małe piersi są fajne” oraz „Jak całują chłopcy?”. Czyli rozmawianie na temat seksu jest trendy (a już szczególnie używanie w rozmowach takiego słownictwa jak „dziwka”, „pieprzyć', „pier…” itp), ale wspominanie o sposobach zabezpieczania się już mniej…

Jak słyszę komentarze typu „ta dzisiejsza młodzież”, to od razu nasuwa mi się pytanie „a kto ich wychował?”. Skoro pozwalamy im czerpać wiedzę na temat seksu z internetu, a większość ze stron nie podaje rzetelnych informacji na ten temat, to nie możemy się dziwić, że potem zachodzą w ciąże. I nawet nie dlatego, że jest to konsekwencją realizowania marzenia, ale właśnie dlatego, że nie wiedzą, jakie są konsekwencje.

Podziel się opinią