Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

case studies social media
31 maja 2011 Wpisy gościnne

Cham do wynajęcia

Żeby utrzymać się na rynku, konieczna jest ciężka praca i systematyczna kampania wizerunkowa, która ma zakorzeniać w świadomości konsumentów pozytywny obraz naszej firmy. Ta zasada dotyczy także osób prywatnych, zwłaszcza polityków, którzy walczą o poparcie w kolejnych wyborach.

Od pewnego czasu zauważalne jest niepokojące zjawisko. Politycy coraz częściej zamiast dbać o swój pozytywny wizerunek - troszczą się o konsekwentne oczernianie konkurencji. Poziom debaty politycznej, szczególnie w sieci, znacznie się obniżył. Sytuacja ta nie dotyczy pojedynczych jednostek - nie jest to już prywatna inicjatywa samego zainteresowanego, który rozpuszcza niepochlebne plotki na temat przeciwnika. Coraz popularniejsze staje się wynajmowanie w tym celu firmy, oferującej specjalistyczne usługi w zakresie czarnego PRu.

Jest popyt, jest podaż

Powszechnie wiadomo, że tragedie i spory sprzedają się lepiej, niż dobre nowiny i historie zakończone happy endem. Podążając za tą regułą politycy już od kilku dekad fundują sobie wzajemnie debatę opartą o bluźnierstwa. Ujawnienie takich działań może bardziej szkodzić, niż rzeczywiście pomagać zyskać sympatię elektoratu. Z tego powodu do tego typu działań wynajmowane są coraz częściej agencje PRowe, które zajmują się „profesjonalnym” oczernianiem, dbając jednocześnie o najwyższy stopień dyskrecji. Widząc zainteresowanie na rynku, firmy same ogłaszają się w internecie oferując profesjonalny czarny PR według „amerykańskich standardów”. W ramach prowadzonych kampanii inicjowane są interakcje na forach, blogach, czy portalach społecznościowych. Zdarza się także, że do sieci trafiają fotomontaże lub dyskredytujące daną osobę filmiki. Oczywistym jest, że takie działania są nieetyczne i większość agencji nie podejmuje się ich realizacji, kierując się dobrymi praktykami i (może) sumieniem. Zdarzają się jednak takie podmioty, dla których zysk ma większe znaczenie, niż zasady etyki zawodowej. Polska The Times informuje, że za obraźliwy tekst o długości 100 do 350 znaków można dostać do 2 złotych. Czy tak właśnie ma wyglądać nowy sposób prowadzenia kampanii wizerunkowych?

Dobra strona oferuje internetowy czarny PR, czyli oczernianie...Dobra strona oferuje internetowy czarny PR, czyli oczernianie…

Politycy sami sobie winni

Systematycznie jesteśmy świadkami mniej lub bardziej zaciekłych walk wyborczych. Jednorazowe przypominanie o dziadku - byłym wermachtowcu, czy o żydowskich korzeniach przestało dziwić. Jednak systematyczne kampanie oczerniające oponentów, tym bardziej zlecane specjalistom wciąż są nowością. Z każdym rokiem jednak ta nowość staje się popularniejsza. Przed zbliżającymi się wyborami opinia publiczna powinna się przygotować na wzajemne, zmasowane ataki pod adresem polityków i ugrupowań. W tym roku została bowiem zatwierdzona przez sejm nowelizacja ustawy Kodeksu Wyborczego, zaproponowana prze PJN. Na mocy owej nowelizacji zabronione zostało publikowanie płatnych spotów wyborczych w telewizji i radiu. Spodziewać się należy, że działania agitacyjne przeniosą się do innych mediów. Biorąc pod uwagę ogromny zasięg i popularność internetu - to medium przeżyje przed najbliższymi wyborami prawdziwe oblężenie, którego przedsmak jest już w sieci widoczny. Rzecznik SLD Tomasz Kalita przyznaje, że w kuluarach można usłyszeć, że niektórzy politycy mają swoje grupy zajmujące się czarnym PRem. Nieoficjalnie mówi się także, że każde ugrupowanie przeznacza na ten cel około kilku, do nawet kilkunastu tysięcy miesięcznie.

Wprost mówi NIE

Środowisko polityczne, dzienniki opinii i brukowce, a także częściej i opinia publiczna zdają sobie sprawę z tego, że są świadkami zorganizowanych, odpłatnych działań oszczerczych, nie zaś szczerego niezadowolenia internautów. Pojawiają się pierwsze pozwy o zniesławienie i przeciwdziałania oczerniającym praktykom. Radosław Sikorski i Roman Giertych wstąpili na drogę sądową z gazetami, które publikowały obraźliwe teksty pod ich adresem. Wprost, najczęściej cytowany tygodnik opinii, zdecydował uniemożliwić dodawanie komentarzy pod materiałami na stronie gazety i na forum. Gazeta porównuje zachowanie forumowiczów do zachowania na stadionach, skarżąc się na wulgarność, a także całkowity brak kultury i szacunku w publikowanych komentarzach. Wprost już wdrożył działania mające przywrócić internautom możliwość korzystania z forum. Jednocześnie zapowiada, że wszystkie wpisy będą sprawdzane, a obelżywe wypowiedzi automatycznie usuwane. Ma to ukrócić nieeleganckie zachowania.

Niepokojące jest to, że po działania powszechnie uważane za nieetyczne sięgają ludzie, którzy powinni być wzorem praworządności godnym naśladowania, a także firmy mające globalny zasięg. Głośna stała się, ostatnio ujawniona, sprawa wynajęcia agencji PRowej, która na zlecenie Facebooka miała prowadzić działania wymierzone przeciw Google. Nie można się już łudzić, że rozsądek i zasady fair play zdominują przemożne pragnienie wygranej i zysku. Można mieć jedynie nadzieję, że prawo zabroni amoralnych zachowań legislacyjne narzucając wiarę w nadrzędne wartości.

Wpis gościnny Weroniki W.

Podziel się opinią