Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

socjomania
24 lutego 2012 Karina Swachta

Choćbyś się rzucał, to ludzie jeżdżą do Paryża…

Jeśli ktoś chce podróżować, to będzie to robił. Przypomina mi się jeden z wczesnych skeczy Kołaczkowskiej, w którym grana przez nią kura domowa mówi do męża: „Chociażbyś się zesrał, to on był w Paryżu. Ludzie jeżdżą do Paryża…” Jeżdżą i to znacznie dalej. Wcale nie muszą być bogaci, a ich cel nie musi być biznesowy.

Podróż uczyni mnie lepszym/bogatszym (zaznacz właściwe)

Uncultured Project to nie jest projekt organizacji charytatywnej. To podróż człowieka, który pewnego dnia rzucił studia, zebrał wszystkie oszczędności, jakie miał i wyjechał do Bangladeszu, żeby pomagać ludziom. Shawn Ahmed to blogger, który podróżuje – jak sam mówi – po to, aby uczynić świat lepszym. Jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało, efekt jest taki, że młodemu Kanadyjczykowi udało się odbudować lokalną szkołę, zapewnić doraźną pomoc poszkodowanym w katastrofach, doprowadzić wodę pitną do całej wioski oraz umożliwić 10 tysiącom dzieci dostęp do opieki medycznej. Skutecznie zwraca uwagę „grubych ryb” na problem głodu i biedy w tych regionach, angażując w projekt znane osoby ze świata biznesu i kultury.

Davida Hoffmana poznałam zupełnie przez przypadek w jednym z klubów muzycznych, podczas gdy zwiedzał on nasz kraj. Minęło już parę lat od naszej rozmowy, a blog zapalonego obieżyświata przekształcił się w rozbudowaną stronę na temat podróżowania. David to bardziej spersonalizowany przewodnik po różnych krajach świata. Podróżuje, opisuje swoje przeżycia i jeszcze na tym zarabia. Możecie skorzystać z usługi „Ask David” i zadać mu konkretne pytanie. Zaletą takiej formy pozyskiwania informacji turystycznych jest fakt, że udziela nam ich człowiek, który sprawdził wszystko na własną rękę (nie musi polecać), a nie biuro podróży (jest skazane na polecanie swojej oferty). W tym filmiku tłumaczy turystce, przebywającej obecnie w Madrycie, gdzie może pojechać na 3-dniowy weekend:

Jak szukałam pracy przez łóżko

Ludziom ciekawym świata internet daje ogromne możliwości. Na World Nomads warto zajrzeć przed wyprawą - chociażby po to, aby szybko i sprawnie załatwić sobie ubezpieczenie oraz w trakcie jej trwania - serwis oferuje darmowe przewodniki językowe. Ciekawe i nietypowe miejsca opisywane są także na Lonely Planet.

W sieci coraz więcej jest serwisów, które umożliwiają kontakt podróżnikom na całym świecie, wymianę doświadczeń czy nawet…łóżek. Couchsurfing to coraz bardziej popularna strona, na której można znaleźć „hosta” – kogoś, kto przyjmie cię do domu lub zostać „couchem”, czyli udostępnić komuś miejsce w swoim mieszkaniu. Rejestracja jest darmowa, nikt nie pobiera także opłat za noclegi. Zwyczajowo ludzie dają sobie upominki. Głównie chodzi o to, żeby nie traktować mieszkania hosta jako darmowej noclegowni, ale korzystać z możliwości poznania lokalnej kultury od środka. Wiadomo, że jak wszystko – czasami zdarzają się goście, których mamy ochotę wyrzucić za drzwi, ale moje doświadczenia są ogólnie bardzo pozytywne. Dzięki temu serwisowi poznałam niesamowitych ludzi. Jednym z nich był Australijczyk - Harley (to jego imię, żadna ksywka;)). Przez cały rok zwiedzał Europę, na początku nocując tylko w hostelach. Poznaliśmy się w pralni (chyba mam szczęście do przypadkowo poznanych osób) i namówiłam go do spróbowania podróży w „couchowy” sposób. Tak mi napisał dzisiaj, kiedy pytam go o to doświadczenie:

To była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjąłem w czasie mojej podróży. To zupełnie zmieniło sposób, w jaki patrzyłem na zwiedzane miejsca i kraje. U Kariny dowiedziałem się wielu rzeczy, których nie ma w przewodnikach np. kim jest Jarosław Kaczyński. Jego plakatami była obklejona wtedy cała Polska!

„52 Weeks, 52 Couche” to projekt (blog, fanpage), młodej scenarzystki z Los Angeles, która po utracie pracy, postanowiła nie wracać do rodzinnego Chicago, ale zostać w L.A. i szukać nowej posady, korzystając z gościnności innych ludzi. Jej przedsięwzięcie jest opatrzone mottem: „Jak przespałam się z Holywood, nie sypiając z nikim”. Natalia jest w trakcie swojej wędrówki od domu do domu, ale po jej zakończeniu ma powstać książka, opisująca te nietypowe poszukiwania.

Pracowite wczasy

Łączenie pracy z podróżą nie jest już takie nietypowe. Na stronie Helpx znajdziecie listę miejsc (farm, hosteli, prywatnych domów, a nawet łódek), które oferują wyżywienie i zakwaterowanie w zamian za dodatkowe ręce do pracy. W zależności od tego, kogo wybierzemy, możemy zbierać owoce na gospodarstwie, pomagać samotnej matce w opiece nad dziećmi czy wyprowadzać psy starszego małżeństwa. Tak jak robiła to Aleksandra Raczkowska. Za pomocą tej strony, ostatnie dwa miesiące spędziła poznając lokalną kuchnię, zwyczaje i język - najpierw w Hiszpanii, a potem we Francji. O swoich doświadczeniach mówi:

To świetna opcja dla tych, którzy lubią podróżować aktywnie, nie wydając kroci. Historie ludzi, których poznałam są dla mnie cenniejsze niż lata studiów czy godziny spędzone z literaturą. Ich życiowe doświadczenia, tak niesamowicie różnorodne (mieszkanie w jaskini, podróżowanie karawaną, nauka poprawnych stosunków z myśliwymi polującymi na prywatnej ziemi), całkowicie mnie zaskoczyły, jednocześnie uświadamiając mi, że wiedza serwowana w telewizji czy przewodnikach jest bardzo odległa od rzeczywistości, a wielu podróżników wędruje nieświadomie.

Helpx to korzyści także dla hostów. Jedna z właścicielek farmy opowiada o tym, jak dzięki tej platformie - podróżuje, będąc cały czas w domu:

Jeśli masz dość miejsca, w którym aktualnie przebywasz, wystarczy, że klikniesz kilka razy, spakujesz się i możesz ruszać. I uprzedzam od razu pytanie - co jeśli nie mam z kim jechać? Jest wiele osób, które mają podobny problem i szukają kompana m.in. na Helpx. A jeśli będziecie kiedyś w Krakowie, zapraszam na moją kanapę.

Podziel się opinią