Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

facebook social media
9 marca 2012 Karina Swachta

Kliknij mnie!

Dlaczego to zrobiłeś? Ponieważ jesteś jednym z Homo sapiens! Kilka dni temu Facebook był niedostępny przez parę godzin, co wywołało spory zamęt wśród innych przedstawicieli twojego gatunku, a u niektórych wywołało atak histerii. Czemu brak dostępu do serwisu społecznościowego jest aż taką tragedią? Czy ty też po zalogowaniu się na swoje konto od razu sprawdzasz wiadomości i powiadomienia, które dostałeś i ciężko ci zrobić cokolwiek innego zanim nie dowiesz się, co skrywa podświetlona ikonka? Uspokajamy, że to całkiem normalne i było wpisane w naszą biologię jeszcze w czasach, kiedy nasze ręce służyły nie do obsługi komputera, a do polowania na dziką zwierzynę w dżungli.

Paliwo mediów społecznościowych

Wszystko za sprawą dopaminy. Ten związek chemiczny o wdzięcznym pseudonimie - hormon szczęścia to paliwo mediów społecznościowych. Kiedy do naszego mózgu dociera duża dawka tej substancji, odczuwamy zadowolenie, a dzieje się tak właśnie wtedy, kiedy lajkujemy, postujemy czy komentujemy. Równocześnie napędza się chęć poszukiwania podstawowych potrzeb tj. jedzenia czy seksu, ale również informacji. Motywacja jest tak silna, że rzadko kiedy pobudzona dopaminą osoba zaprzestanie poszukiwań dopóki nie osiągnie celu. Nie trzeba szukać daleko, aby znaleźć dowody. Każdy z nas na pewno nie raz zaczynał od wpisania w wyszukiwarkę jednego słowa, a kończył po kilku godzinach grzebania w różnych materiałach. Hipertekstowość napędza ten proces, gdyż czytając jeden artykuł, od razu powstaje luka niewiedzy i uczucie, że trzeba ją zapełnić, a źródło jest przecież podane nam na tacy (link! link!). Klikamy w niego i przechodzimy do kolejnych tekstów, a potem do kolejnych i kolejnych…Nawet jeśli już dawno znaleźliśmy informację, od której poszukiwania zaczęliśmy.

Zwiększone wydzielanie dopaminy jest spowodowane przez nieprzewidywalność, czyli potrzeba kliknięcia w podświetloną ikonkę jest tym silniejsza im mniej spodziewamy się, co tam na nas czeka. Dlatego właśnie czasami nieodczytanie wiadomości na Facebooku, nie pozwala nam skupić się na innym zadaniu lub jeśli coś nam przerwało, myślimy o tym, dopóki jej nie przeczytamy. Chociaż powiedzmy sobie szczerze - nie są to wiadomości dotyczące życia i śmierci. Jeszcze bardziej uzależniające są krótkie wiadomości (siła 140 znaków na Twitterze), gdyż nie wyczerpują tematu, a tym samym nie przynoszą pełnej satysfakcji. To wystarczy, aby rozwścieczyć system dopaminowy i sprawić, że będziemy wracać, aby coś dopowiedzieć, skomentować…

Psycholog Kent Berridge uważa, że systemy “wanting” (dopamina) i “liking” (opioidy) są zintegrowane. Pierwszy z nich sprawia, że szukamy, a drugi przynosi satysfakcję. Pragnienie szukania jest mocniejsze, gdyż zgodnie z ewolucją, więcej pożytku przynosi szukanie (np. pożywienia) niż siedzenie szczęśliwym w jaskini. Badania wykazują zwiększoną aktywność mózgu, kiedy chcemy coś osiągnąć niż kiedy już to zdobędziemy.

Nie trzeba być podatnym na uzależnienia, żeby ulec tym potrzebom. Wydzielanie dopaminy zaczyna się już w momencie, kiedy widzimy jakiś link czy przycisk. Nawet ci z was, którym się wydaje, że w życiu działają racjonalnie tak naprawdę postępują według pewnych mechanizmów, które są zaprogramowane w naszym umyśle. Neurologia ustaliła, że nasz mózg przetwarza 11 milionów informacji na sekundę. Ile z nich przetwarzamy świadomie? Czasami rozwiązanie naszego problemu przychodzi wtedy, kiedy przestajemy o nim myśleć. Ludzie nazywają to momentem olśnienia, co brzmi jakby spadało to na nas z nieba. Prawda jest taka, że mózg przetwarzał ten problem w naszej nieświadomości.

Zuckerberg i Mózg

Szkoda, że Pinky i Mózg nie pomyśleli o stworzeniu serwisu społecznościowego, kiedy planowali zawładnięcie światem. Nasze umysły sporą część dnia przesiadują razem z nami na Fejsie. Jak pokazują wyniki badań ComScore ludzie spędzają w serwisach społecznościowych większość czasu online, a najwięcej oczywiście na Facebooku. Nie mówiąc już o tym, że istnieją naukowe przypuszczenia, że korzystanie z Facebooka zmienia strukturę mózgu. Zuckerberg ma nasze umysły, a więc zawładnął światem ;)

Zachowanie uzależnionych od mediów społecznościowych porównywane jest do nurków, którzy schodzą na zbyt duże głębokości i spędzają pod wodą tyle czasu, że zagraża to ich zdrowiu. Nurkowanie to piękny sport, a głębia wciąga, ale każdy nurek powinien pamiętać o bezpiecznym wynurzaniu się. W innym przypadku grozi mu choroba dekompresyjna, która ma wyraźne objawy. A tego nie można powiedzieć o uzależnieniu od mediów społecznościowych. Można stale z nich korzystać z i nie mieć z tego powodu żadnych problemów. Zastanawiam się, jak wielu z nas wytrzymałoby bez mediów chociaż dobę. A Day Without Media to projekt studentów z Uniwersytetu Maryland, którzy odcięli się od wszelkich mediów (telefon komórkowy, odtwarzacz muzyki cyfrowej, komputer, internet, radio, gazety, TV) na 24 godziny. Wydawać by się mogło, że to krótki okres, ale niech ktoś spróbuje ;) Studenci opisując stan, w którym się znaleźli używali wielu terminów, które są objawami uzależnienienia od narkotyków czy alkoholu. Czuli się wyizolowani i samotni, odczuwając niezaspokojoną wciąż potrzebę. Bez problemu radzili sobie z brakiem gazet czy TV, ale nie potrafili wytrzymać bez iPhone’a. Chociaż na początku to zadanie wydawało im się bardzo proste. Niektórzy są bardziej świadomi swojej słabości codziennego logowania się i brak Facebooka czynią swoim postnym postanowieniem.

Social media na kozetce

Psychologia społeczna bada już od jakiegoś czasu te zależności. Ja opierałam się przede wszystkim na dokonaniach Susan Weinschenk, pani nazywanej „The Brain Lady”. Prowadzi stronę whatmakesthemclick.net (polecam!) oraz napisała książkę o tym samym tytule, w której wyjaśnia mechanizmy naszych reakcji. Tak określa podstawową psychologię wszystkich serwisów społecznościowych:

Większość ludzi pragnie widzieć samych siebie jako tych, którzy myślą inaczej niż reszta. Prawda jest jednak taka, że potrzeba pasowania do innych jest zaprogramowana w naszą biologię i nasz mózg. Chce pasować i przynależeć. Ta potrzeba jest tak silna, że zawsze będzie nas ciągnęło do ludzi.

Ta potrzeba była w nas od zawsze i to na długo przed tym, jak powstały jakiekolwiek media. Profesor z zakładu Antropologii Ewolucyjnej Uniwersytetu w Oxfordzie Robert Dunbar dowiódł, że liczba, z którą człowiek jest w stanie utrzymywać stabilne społeczne relacje wynosi 150. Taka właśnie była liczebność grup naszych przodków, a w spotykanych dzisiaj, izolowanych populacjach mieszkańców Ameryki Południowej, Afryki czy Oceanii, które żyją jak w erze neolitu, jest tak samo. Nie zmieniły się więc sposoby budowania grup społecznych ani główne pobudki. Weinschenk przekonuje, że wystarczy przestudiować historię, aby zobaczyć, że jak tylko pojawia się nowa technologia ludzie szukają sposobu, żeby za jej pomocą KOMUNIKOWAĆ SIĘ - dlatego to całkiem normalne dla naszego gatunku, że większość czasu w internecie spędzamy, korzystając z serwisów społecznościowych! I tak się dzieje cały czas, tylko za każdym razem szybciej. Kiedyś ludzie kopiowali książki latami, żeby coś sobie powiedzieć. Potem wynaleziono prasę i ten dialog nabrał tempa. Teraz wystarczy tylko kliknij mnie!

Podziel się opinią