Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

case studies
18 marca 2011 Marcin Niewęgłowski

Dlaczego SoundCloud będzie rządził - i nie tylko muzycznie

Jeżeli nie interesują Ciebie zmiany zachodzące na rynku muzycznym, w szczególności pod kątem wszelkich aplikacji “w chmurze”, to nie powinieneś tracić czasu na czytanie tego posta. A jeżeli jest inaczej, to z tego wpisu dowiesz się, czemu moim zdaniem ten berliński startup może stać się niedługo jednym ze standardów komunikacyjnych branży muzycznej na świecie.

Kiedy to pozycja platformy Myspace na świecie była niezachwiana oraz dopiero co debatowano na temat zastosowania “cloud computingu” w praktyce, dwóch znajomych stworzyło w sierpniu 2007 roku w Berlinie platformę mająca na celu zaspokojenie ich nowych potrzeb związanych z muzyką. I tak powstał projekt SoundCloud. Przez wiele miesięcy rozwijał się on bez zbytniego szumu medialnego wokół siebie. Coraz większa część globalnej sceny niezależnej (z której Alexander Ljung i Eric Wahlforss się wywodzą) zaczęła zakładać swoje konta na łamach tej berlińskiej platformy. Gorąco wokół niej zrobiło się pod koniec zeszłego roku, kiedy to okazało się, iż mają zarejestrowanych 3 milionów użytkowników oraz otwierają pierwsze zagraniczne biuro w San Francisco. Do tego doszło zainteresowanie tym projektem ze strony dwóch technologicznych funduszy venture capital: Union Square oraz Index Ventures. Wieloletnia praca organiczna przyniosła efekty.

Ale jak powiedziałem wcześniej, SoundCloud jest postrzegany jako kuźnia świata niezależnego, “andegrandowego”. Mało znaczących (w sensie niemainstreamowych) wytwórni i mnóstwa DJów z całego świata. Gdy się jednak temu bliżej przyjrzeć, to powoli udaje im się wyjść z tego ”niszego” rynku. Po pierwsze według danych przygotowanych przez Ryana Van Ettena (blogera ze Stanów, który prowadzi bloga VirtualMusic.TV), w grudniu ubiegłego roku SoundCloud odwiedziło 3,4 miliona amerykańskich użytkowników. Dla porównania - o tylko 400 tysięcy użytkowników mniej aniżeli portal Vevo. I to jeszcze grubo przed uruchomieniem swojego biura w Kalifornii.

Po drugie - uznanie w oczach wytwórni. Wiadomo, że stopień atrakcyjności danej platformy w oczach wielkich wytwórni mierzy się dwoma czynnikami: wielkością oraz modelem biznesowym i perspektywami rozwoju. Oprócz największych wytwórni niezależnych typu brytyjskie Domino czy Warp Records, na łamach SoundClound odnaleźć można także profile narodowych oddziałów mainstreamowych wytwórni jak: EMI (Dania, Nowa Zelandia, Szwecja) czy Sony Music (Belgia). A one nie wchodzą w coś, co jest pokroju “kota w worku”. Ponadto nieco ponad miesiąc temu na tej muzycznie platformie zadomowiła się Madonna. Chociaż do tej pory nie natknąłem się na żadną informację (chociażby na ich filmowym blogu), która by ten fakt potwierdziła. Więc wątpliwości niestety pozostają. Mam jednak nadzieję, że “efekt Madonny” przysporzy SoundCloud’owi powstania kolejnych oficjalnych profili gwiazd pop. Może w tym pomóc pieczęć magazynu “Clash”. To popularne na Wyspach czasopismo popkulturowe (o mniej więcej takiej randze jak w Polsce ma “Machina”) od dłuższego czasu wykorzystuje tą platformę do wrzucania swoich podcastów. Po trzecie - twórcy tej muzycznej platformy bardzo dbają o swoją społeczność. Organizują z danymi muzykami zawody (na np. remiks danego nagrania) lub też promują ciekawy, nieznany projekt w ramach “SoundClouder of the day”, co jest komunikowane zarówno na ich blogu jak i ich fanpage na Facebooku (który obecnie liczy ponad 182 tysięcy osób). Dbając o tą sferę, wierzą, że dobra wieść o nich pójdzie dalej w świat. Jak widać - działa.

Podobnie tak, jak kilka lat temu twórcy SoundCloud wyprzedzili o wiele długości branżę w wykorzystaniu “cloud computingu” (niektórzy jak np. IBM niedawno obudzili się w tej kwestii), tak i teraz przygotowują coś specjalnego. Z tego co orientuje się, to ta platforma ma służyć nie tylko jako miejsce do wrzucania/ promowania nagrań, albumów, setów czy podcastów, ale także strefa dla … wydawców audiobooków. Przejawem tego jest chociażby brytyjska, działająca od 1929 roku (sic!), oficyna “Faber & Faber”, która na swoim profilu na Soundcloud wrzuciła niecały miesiąc temu, trwającego 43 minut, audiobooka A Motorcykle for a Horse autorstwa Willy’ego Vlautina. Z pewnością jest to dopiero eksperyment, jednakże trzeba zwrócić uwagę na tego typu poczynania. Do tego wszystkiego trzeba dodać otwarte API i, co z tym się wiąże, ponad 100 aplikacji wykorzystujących SoundCloud’a.

Obecnie na świecie krystalizuje się kilka trendów, którymi będzie podążać muzyczny świat. Zalicza się do nich streaming radiowy (np. Spotify, który jak okazuje się ma największą bazę nagrań - 12,7 milionów - wśród tego typu serwisów) oraz platformy wideo (mniej więcej 1/3 ruchu na YouTube pochodzi od osób, które traktują go jako miejsce do słuchania muzyki). Do tego grona zalicza się także nurt “cloud computing”, w ramach którego (oprócz wspomnianego SoundCloud’a) swój ciekawy moim zdaniem sposób na rozwój stara się wdrażać startup Bandcamp.

Podziel się opinią