Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

21 października 2011 Marcin Niewęgłowski

Jak z YouTube’a wyciskać soki

Z bycia wyłącznie serwisem do umieszczania amatorskich materiałów filmowych ten największy serwis wideo w przeciągu ostatnich lat stał się niezwykle rozbudowaną maszynką, kombajnem do tworzenia nietuzinkowych, interaktywnych przedsięwzięć. Wystarczy wspomnieć o tym, że 30% użytkowników wykorzystuje YouTube jako odtwarzacz muzyczny. Ale na tym jego rola się nie kończy.

Od czasu kiedy 23 kwietnia 2005 roku na łamach tej internetowej platformy został umieszczony pierwsze wideo, można powiedzieć, iż YouTube zmienił się nie do poznania. Dzięki niemu można nie tylko oglądać na żywo koncerty muzyczne (jak w przypadku zespołu U2). YouTube pozwala również odtwarzać filmy w technologii 3D czy Full-HD. Uruchomił on wypożyczalnię wideo, a lista komercyjnych podmiotów, chcących z nim współpracować, powiększa się z miesiąca na miesiąc. Jedną z ostatnich kooperacji to współpraca kontentowa YouTube z Manchester City - jedną z czołowych drużyn piłkarskich angielskiej Premier League. Ale to tak naprawdę wierzchołek tego, co kryje się we wnętrzu możliwości serwisu YouTube.

Ze względu na swój imponujący zasięg, liczący w setkach milionów użytkowników miesięcznie, stał się również wyśmienitą platformą dla kampanii / akcji promocyjnych i marketingowych. A to wszystko dzięki kilku, z pozoru mało istotnym, narzędziom, do których należą: system adnotacji, technika tilt-shift oraz nakładka flashowa. Rewelacyjnym przykładem zastosowania pierwszej metody była kilka lat temu kampania społeczna Metropolitan Police - brytyjskiej policji. “Choose A Different Ending” miała ona na celu uświadomić młodych ludzi o konsekwencjach posiadania przy sobie białej broni. Każdy widz tego przedsięwzięcia mógł się wcielić w postać głównego bohatera i sprawdzić na własnej skórze następstwo związanych z tym różnych życiowych wyborów.

Przy tworzeniu akcji promocyjnych opartych na adnotacjach czy flashowych nakładkach ważne jest podejście do tematu w sposób organiczny, odpowiedni do charakteru danej marki. I tak przed premierą gry komputerowej “Heavy Rain” na konsolę Playstation 3, co miało miejsce w zeszłym roku, przygotowano intrygujący, “przygodowy”, wielopoziomowy zwiastun do tej pozycji.

Spójność i autentyczność w wykonaniu jest kluczem do interaktywnego sukcesu, o czym przekonała się nowozelandzka sieć pizzerni “Hell”.

Nie brakuje także najnowszych przykładów z tej półki. I to będące nowym, twórczym podejściem do mechanizmów istniejących już w łonie YouTube’a. W ramach promocji marki pewnego alkoholu z Ukrainy, przygotowano “muzyczne” wideo. “GlassPiano” starało się zainteresować potencjalnych użytkowników możliwością wykorzystania klawiatury numerycznej do wystukania melodii na szklanych kieliszkach występujących w filmie.

Podobną drogę obrała marka Audi. Z okazji premiery modelu A6 kanadyjski oddział tej niemieckiej firmy przygotował “instruktażowe” wideo. Można było wcielić się w internetowego kierowcę Audi A6 i poczuć jego dynamikę. Niestety przedsięwzięcie trudno uznać za w pełni udane z uwagi na brak zachowania płynności w wykonaniu w tej wirtualnej jeździe.

Nie jest to także pierwsza tego rodzaju inicjatywa ze strony marki Audi. Na początku tego roku z okazji premiery modelu A1 w Niemczech przygotowano quasiflashową akcję Wo ist der Tank. Pomimo dosyć krótkiego żywota (są tylko cztery, jednopoziomowe możliwości do wyboru), to jednak potrafi ona przyciągnąć swoją grywalnością i miodnością.

Natomiast jeżeli chodzi o pełne wykorzystanie specyfiki nowych mediów, to marka IKEA należy moim zdaniem do grona tych, które potrafią to robić najlepiej na świecie. Udowadnia to i tym razem. Brytyjski oddział tej szwedzkiej firmy przygotował flashowo-filmową akcję, w której użytkownik może sam umeblować poszczególne pokoje swojego mieszkania. Angażuje ona w cały ten proces równie skutecznie, jak jedno z ostatnich przedsięwzięć marki Desperados.

Za to prawdziwie nowatorskie spojrzenie w kwestii “grywalnego” wykorzystania potencjału YouTube pochodzi z … niebios. A dokładnie od Sił Powietrznych Nowej Zelandii. W ramach najnowszej kampanii rekrutacyjnej tych wojsk lotniczych przygotowano specjalny profil, który w szczególności spodoba się fanom gamingu. Otóż można wcielić się z pilota helikoptera NH-90 (lub też wejść w skórę pracownika technicznego) wykonując przeróżne zadania. Jedyne co jest wymagane to posiadanie mocnego łącza, gdyż grafika w tej grze jest dosyć złożona, jak na warunki tego serwisu wideo. Poniższe wideo w pełni demonstruje miodność rozrywki oczekująca na graczy, którzy zainteresują się tym projektem Nowozelandzkich Sił Powietrznych.

Jeżeli więc do tej pory myśleliście, że ciekawe akcje / kampanie marketingowe można realizować za pomocą Facebooka, to warto wiedzieć, że YouTube ma także wiele do zaoferowania. I czasami są to rzeczy, które mogą potencjalnego odbiorę wielokrotnie lepiej zaangażować, przykuć jego uwagę aniżeli kolejna aplikacja lub też konkurs na Facebooku. Pomimo z pozoru prostej budowy YouTube daje większe pole dla dostarczania interaktywno-filmowych doznań. A przecież tego typu reklamy czy też akcje promocyjne powinny być standardem dla marek w dzisiejszym, bardzo multimedialnym świecie, w którym aby zachęcić potencjalnego odbiorcę do danej marki, trzeba go najpierw organicznie zaangażować do gry.

Podziel się opinią