Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

socjomania
7 marca 2012 Katarzyna Blak

Kim jest współczesny rodzic?

– Jak przekonać rodziców, by pozwolili mi korzystać z internetu? – pyta nastolatka na forum internetowym. Dalej pisze – Rodzice nie pozwalają mi korzystać z internetu, ponieważ sądzą, że to mnie demoralizuje (…). Według nich, ja siedzę tylko na GG i FB… TO NIE PRAWDA! Czytam blogi, tłumaczę piosenki, szukam wiadomości… Naprawdę! Ale im się tego nie da wytłumaczyć, bo mają swoje racje.

Cyfrowy tubylca, cyfrowy imigrant?

O cyfrowych tubylcach i cyfrowych imigrantach pisaliśmy już wcześniej. Było to jednak w kontekście relacji nauczyciel-uczeń [Tubylcy atakują polskie szkoły]. Tym razem skupimy się na relacjach rodzic-dziecko. A więc kim jest współczesny rodzic? Cyfrowym tubylcem czy cyfrowym imigrantem? Marc Prensky wyjaśnia, że cyfrowi tubylcy to osoby, które są od najmłodszych lat otoczone nowymi technologiami. Najprościej mówiąc – urodzili się z myszką w ręku. Cyfrowy tubylca jest przyzwyczajony do szybkiej wymiany informacji. Co więcej, preferuje wielozadaniowość, a więc równoczesną pracę nad kilkoma zadaniami. Młodzi ludzie funkcjonują w świecie nowych technologii, internetu. Jest to dla nich naturalne środowisko społecznego komunikowania się, zabawy i pracy. Gary Small, neurolog zainteresowany wpływem nowych technologii na mózg młodego człowieka, w jednym z wywiadów wspomniał o różnicy pomiędzy cyfrowymi tubylcami a ludźmi trzydziestoletnimi i starszymi. Uważa on, że mózg cyfrowych imigrantów (czyli właśnie trzydziestolatków i starszych) funkcjonuje w inny sposób ze względu na różnicę w sieci neuronowej. Co prawda, cyfrowi imigranci również potrafią obsługiwać nowe technologie, niemniej jednak ich mózg był już w pełni ukształtowany kiedy zaczęli je obserwować. Dzięki temu radzą sobie oni lepiej w interakcjach społecznych, lepiej odczytują emocje, co więcej dokładnie wykonują powierzone im zadania. Robią tylko jedną rzecz na raz, a za kolejną zabierają się tylko wtedy, jak skończą tę pierwszą. Gary Small podkreśla, że mózg cyfrowych tubylców ma kontakt z internetem, grami, komórkami około 9 godzin na dobę (z moich badań wynika, że młodzi ludzie potrafią spędzić 16h używając nowych technologii), co z kolei sprawia, że potrafią oni szybciej podejmować decyzje, wykonywać kilka zadań na raz czy, o dziwo, efektywniej się uczyć. Z drugiej strony moją problemy ze skupieniem uwagi na dłużej, tradycyjnymi kontaktami czy z poprawnym odczytywaniem emocji.

„Jeżeli twoje dziecko nie śpi, to prawdopodobnie jest online”

Pod takim tytułem można było w 2011 roku przeczytać artykuł w New York Times. Znajdziecie go tutaj. Nowe technologie odgrywają dużą rolę w życiu młodych ludzi i tego nie unikniemy. Nic nie zyskają rodzice, którzy zamiast uświadomić dzieciom zagrożenia wynikające z użytkowania nowych technologii, zabraniają ich używać. Młodzi ludzie, podobnie jak dziewczynka żaląca się na swoich rodziców na forum internetowym, będą oszukiwać i po nocach używać zakazanych technologii lub co gorsze używać ich w szkole, zamiast skupić się na lekcjach. Niedawno byłam świadkiem zabawy dwójki dzieci. Byłam w gościach i do jednego z mieszkańców domu przyjechał kuzyn. Jeden z chłopców (syn właścicieli) chciał się pobawić, drugi chłopiec jednak ciągle prosił, aby włączyć mu komputer. W efekcie jeden się nudził, a drugi grał 3 godziny na komputerze. Na moje pytanie, dlaczego tylko gra, odpowiedział, że w domu może włączyć komputer tylko na 15 min, jeżeli potrzebuje coś do szkoły (chłopiec ma 9 lat). Rodzice na imprezie nie zwracali uwagi, bo myśleli, że dzieci się bawią. To uświadomiło mi, że między dziećmi i młodzieżą a ich rodzicami istnieje nadal przepaść. Rodzice, tak samo, jak nauczyciele muszą zrozumieć, że nowe technologie są dla dzieci naturalnym środowiskiem. Zakazywanie ich spowoduje, że stracimy z dziećmi kontakt, nie będą one mieć do nas zaufania. Będą nam mieć wszystko za złe, tak samo, jak kiedyś to my mieliśmy za złe rodzicom, że nie pozwalają nam oglądać telewizji. Staniemy się dla nich wrogiem numer 1.

Jak wyjść dziecku naprzeciw?

Należy pamiętać, że obecnie mamy do czynienia ze społeczeństwem sieci. Jest to termin wprowadzony do literatury przez hiszpańskiego socjologa M. Castellsa, ale wyjaśnia go również D. Barney. Według niego „społeczeństwo sieci” to społeczeństwo korzystające z nowych technologii, budujące nowy ład społeczny za pomocą narzędzi dostępnych w internecie. Edwin Bendyk w artykule pod tytułem „Sieciaki” napisał, że dzieci różnią się zasadniczo od swoich rodziców właśnie pod tym względem, że oglądają telewizję z klawiaturą na kolanach lub z komórką w ręce tylko po to, aby móc w każdej chwili skontaktować się ze swoimi znajomymi. Nie chcą być tylko odbiorcami, jak ich rodzice, ale chcą też treść współtworzyć. E. Bendyk zwraca uwagę, że dzieci i młodzież korzystają z internetu na trzy sposoby. Po pierwsze, jego zdaniem, internet jest obszarem budowania własnego świata poza kontrolą dorosłych. Młodzież w sieci sprawnie się ze sobą komunikuje, wymienia plikami, gra w gry. Dzieci zatem robią to wszystko, co nie podoba się ich rodzicom, którzy uważają, że ten czas mogłyby wykorzystać na naukę i bez zbędnych rozmów wybierają najprostszą drogę – zakazują dzieciom korzystania z nowych technologii. A przecież za kilka/kilkanaście lat pojawią się nowe zawody, które będą wymagały umiejętności korzystania z nowych technologii. Bo czy ktoś z nas kilka lat temu słyszał o specjaliście od SEO albo marketingu internetowego? Drugi obszar, o którym wspomina Bendyk to aktywność medialna, polegająca na ciągłym eksperymentowaniu, czyli na samodzielnej twórczości dzieci – blogi, artykuły, fotogalerie na serwisach dziennikarstwa internetowego czy filmiki kręcone za pomocą telefonu komórkowego i wrzucane na youtube'a. Często jest to krytykowane przez dorosłych, ale dzięki temu dzieci uczą się przetwarzać informacje i dzielić się nimi z innymi. Daje im to poczucie tworzenia czegoś dla innych i z innymi. Trzecie pole wykorzystania nowych mediów to specjalizacja. Dzieci, dzięki używaniu nowych technologii, zaczynają specjalizować się w programowaniu, grafice czy chociażby w dziennikarstwie. Przykładem eksperckiej wiedzy młodych ludzi są różnego rodzaju fora internetowe czy chociażby projekt Wikipedia, gdzie nie liczy się wiek czy wykształcenie.

Ważne, by rodzice nie hamowali pasji swoich dzieci, a rozwijali je. To pomoże im w życiu dorosłym. Zawsze należy pamiętać, aby dzieciom wskazywać dobre i złe strony, np. używania nowych technologii, a nie bezmyślnie zabraniać im korzystania z nich. Dzięki temu dzieci będą miały lepszy kontakt z rodzicami, chętnie będą rozmawiać o swoich problemach, zadawać pytania, a nie traktować nas, jak wrogów i ludzi „nie z tego świata”.

Podziel się opinią