0
EN

Blog o marketingu internetowym

piątek, 17 lutego 2012 | Katarzyna Blak

Pierwsze przykazanie: Nie kopiuj...

4-klasista wraca ze szkoły. – Dostałem 5 z polaka. – O super – chwalę go, bo wiem, że polski to nie jest jego ulubiony przedmiot i mocna strona. – A za co? - dopytuję. – Za opis lektury. A trzy osoby z klasy dostały po pale – kontynuuje. – Jak to po pale? Nic nie napisały? – pytam zaciekawiona. – Napisały, ale wszystkie trzy osoby miały to samo. Ściągnęły z internetu i Pani się zdenerwowała i wstawiła im po jedynce. – Aha. No tak, brutalna, polska rzeczywistość – pomyślałam, ale zachowałam myśl dla siebie.

Pierwsze przykazanie nie kopiuj, drugie nie przeklejaj, trzecie nie korzystaj z internetu…

Sytuacja, która miała miejsce w szkole, uświadomiła mi, jak daleko nam do zmian w polskiej oświacie. Za moich czasów komputer zyskiwał dopiero na popularności, a dostęp do internetu mieli nieliczni. Dopiero mając 15 lat, kupiłam sobie, za uzbierane pieniądze, wymarzony telefon, a rodzice się zlitowali i założyli mi internet na stałe w domu. Tłumaczyłam to… no właśnie potrzebą odrabiania zadań. Obecnie dzieci dorastają w świecie telefonów, komputerów, internetu…. Nowe technologie wyzierają z każdego kąta, kuszą i patrzą na dzieci wielkimi oczami. Nauczyciele z tymi technologiami sobie nie radzą, szkoły nie mają pieniędzy na inwestowanie w dobry sprzęt, a co z dziećmi? No właśnie, skoro nauczyciel nie wie o co chodzi i jak wykorzystać potencjał internetu w edukacji to po prostu go zakazuje. W jednej ze szkół podstawowych spotkałam się nawet z tym, że dziecku nie wolno przynosić telefonu do szkoły. Jak pani zobaczy telefon w kieszeni, to dziecko dostaje uwagę do dzienniczka. No tak, świetne rozwiązanie. Sama nie wpadłabym na lepsze. Jak obserwuję takie sytuacje, to już wiem, że spokojnie można byłoby stworzyć takie osiem przykazań zacofanej szkoły. Pierwsze przykazanie - nie kopiuj, drugie - nie przeklejaj, trzecie - nie korzystaj z internetu ani żadnej treści, która w nim jest, czwarte - nie przynoś telefonu do szkoły, piąte - najlepiej go wyrzuć, szóste - poproś rodziców, aby kupili Ci książki, a wyrzucili tablet, siódme - poproś rodziców, aby sprzedali komputer na Allegro, ósme - nie waż się już nigdy korzystać z nowych technologii. I już, po sprawie. Dzieci właśnie tego chcą i dzięki temu będą się uczyć, a szkołę polubią jeszcze bardziej. Wstaną nawet 2 godziny wcześniej, żeby tylko do niej pójść.

Współcześnie zapomina się o tym, że nowe technologie, internet są dla dzieci i młodzieży platformą, która służy do wymiany informacji, komunikacji, wymiany notatek. I tak, jak instytucjonalne formy istnieją od zawsze, tak internet nie zniknie z naszego życia. Smutny jest fakt, że młodzi ludzie wykorzystują to sami dla siebie. Nie jest to zintegrowane z nauczaniem. Uczeń swoje, a szkoła swoje. Pytanie - czy uczniowie będą udawać, że nie korzystają z dobrodziejstw nowych technologii, nauczyciele będą udawać, że ich uczniowie z tego nie korzystają lub będą za to karać czy może coś się zmieni?

Internet w edukacji

Przed nauczycielami XXI wieku pojawia się nowe wyzwanie – muszą oni nauczyć się dostrzegać, a następnie korzystać z nowych możliwości, jakie niesie ze sobą powszechność dostępu do internetu. A. Keen w swojej książce „Kult amatora” napisał: „Musimy znaleźć sposób na wykorzystanie tego, co najlepsze w cyfrowej przyszłości, nie niszcząc przy tym dawnych instytucji”. Internet jest wykorzystywany w edukacji w różny sposób, może być źródłem informacji, które wspomaga nauczanie tradycyjne (blended learning – łączy e-learning z zajęciami prowadzonymi metodą tradycyjną). Edukacyjne aspekty internetu to, jak już wspomniałam, różnorodność informacji, możliwość przekształcania informacji, przechowywania jej i przesyłania. Internet daje szansę na rozwój nauczania problemowego (WebQuest), oraz nabycie umiejętności korzystania z technologii informacyjnych i komunikacyjnych przydatnych w życiu dorosłym. Wykorzystanie internetu oraz nowych technologii w szkole może sprzyjać większemu zainteresowaniu tematem lekcji przez uczniów, większym zaangażowaniem i aktywnością ze strony uczniów, co powoduje podwyższenie poziomu wiedzy uczniów i osiągnięcie lepszych wyników nauczania. Nauczanie z wykorzystaniem nowych mediów może też sprzyjać koncentracji uczniów, a więc i lepszemu wykorzystaniu lekcji.

Oczywiście nauczanie z wykorzystaniem dostępu do internetu niesie też ze sobą zagrożenia w nauczaniu młodych ludzi. Selekcja wartościowych materiałów w ogromie informacji może przerosnąć ucznia, tak samo dziecko przez przypadek może trafić na różnego rodzaju strony prezentujące przemoc czy dewiacje. Internet pochłania też wiele czasu i może angażować dziecko na wiele godzin, z czego faktyczny czas przeznaczony na naukę będzie niewielki.

Nauczycielu, a może… WebQuest?

Wielu nauczycieli nie wie, choć był czas, że często o tym wspominano, że istnieje coś takiego jak WebQuest, czyli innowacyjna metoda pracy z uczniami, opracowana w 1995 roku przez Bernie Dodge'a i Toma Marcha – dwóch nauczycieli z San Diego State University w USA. Wykorzystuje ona naturalną potrzebę ucznia do sięgania w czasie nauki do źródeł internetowych. Celem tej metody jest rozsądne budowanie wiedzy w oparciu o wykorzystanie źródeł internetu. WebQuest to bardzo dobra metoda, aby zainteresować ucznia tematem, wykorzystać jego naturalne umiejętności poruszania się w interenecie, a także nauczyć dzieci i młodzież przetwarzania informacji, a także dokonywania selekcji wśród różnych wiadomości, tak aby wybierać te najbardziej wiarygodne i rzetelne źródła internetowe. Uczy to analizy, syntezy, a następnie oceny danej informacji. Ponadto, co ważne, uczniowie próbują rozwiązać dany problem, zatem muszą wykazać się nie tylko umiejętnością korzystania, weryfikowania odnalezionych informacji, ale też wykazać się niejednokrotnie umiejętnością pracy w grupie, kreatywnością czy użyć wyobraźni, by twórczo rozwiązać dany problem.

Zazwyczaj WebQuest jest ćwiczeniem grupowym, ale z powodzeniem może też być realizowany przez pojedyncze jednostki. Ważne jest, by przy opracowaniu projektu skupić się nad jedną tematyką dostosowując ją odpowiednio do przedmiotu. Czas realizacji danego projektu może obejmować godzinę lekcyjną, czyli 45 minut lub być rozplanowany w czasie, np. dana tematyka na dany miesiąc. Czas ten nauczyciel może dopasować indywidualnie do pojedynczego tematu lub do całego zagadnienia z danego przedmiotu. Dobrze zaplanowany WebQuest zawierać powinien przewodnik dla uczniów, składający się z wprowadzenia uczniów w tematykę, następnie krótki opis zadania i rezultatu, który uczniowie powinni osiągnąć, proces, czyli szczegółowy opis kroków, który uczniowie powinni wykonać, podział ról i zadań (w przypadku grup), wyszczególnienie źródeł internetowych, z których uczniowie powinni korzystać. Ostatnim elementem jest ewaluacja, czyli informacja o kryteriach oceny danego projektu. WebQuest można budować w oparciu o np. różnego rodzaju zestawienia, a więc uczniowie poszukują informacji z różnych źródeł internetowych, zestawiają je wszystkie, a następnie grupują informację. Pomysłowe mogą okazać się też zadania, gdzie wprowadza się elementy detektywistyczne, dziennikarskie, twórcze czy analityczne. Mogą one uczyć wyciągania wniosków, analizowania pewnych wydarzeń czy zjawisk lub w przypadku projektów twórczych rozwijać ekspresję plastyczną. Celem projektów analitycznych będzie zrozumienie związków i zależności pomiędzy różnymi elementami jakiegoś zjawiska.

WebQuest – przykłady:

1. ”…informatyczno chemiczny WebQuest o atomie i nie tylko…”
2. Projekt dziennikarski
3. „Z baśnią w plecaku”
4. „Sommelier hobbysta czy zawodowiec?”
5. „Wygraj główną nagrodę szukając liczb pierwszych”

Podsumowując, pamiętać należy, że proces edukacyjny ma sens tylko wtedy, kiedy dochodzi do spotkania nauczyciel-uczeń, aby do niego doszło konieczne jest wyjście naprzeciw uczniom. WebQuest może być dobrym początkiem na połączenie tradycyjnych metod nauczania z nowymi technologiami.

Czytaj również

blog1 blog2

Na jakim etapie jesteś?