Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

30 kwietnia 2012 Marcin Niewęgłowski

Pinterest w Polsce - warto się nim zainteresować, bo…

Zaczęło być o nim głośno (przez chwilę) w Polsce kilka miesięcy temu. Jego rozwój i potencjał pokazuje, że w mediach społecznościowych można jeszcze wiele ciekawego wymyślić, bazując na prostych rozwiązaniach. Mam na myśli Pinteresta - wizualnego Twittera lub jak kto woli - social media wykorzystujący to, co jest przyszłością contentu w sieci, czyli multimedia (wideo, zdjęcia).

Mówią o tym same dane. Szacuje się, iż do 2015 roku 90% dostępnych treści w internecie przyjmie formę albo wideo albo zdjęć. Widać to chociażby po wielkiej popularności infografik, które często streszczają to, co można umieścić i znaleźć w raportach liczących kilkadziesiąt stron. Codziennie na Facebooku jest dodawanych 300 milionów zdjęć. Ostatnia zmiana facebookowych fanpage’y także to zapowiada. Postawienie na rozwijanie osi czasu ma dać wyraźny sygnał markom/ firmom/ podmiotom, że czas najwyższy (jeżeli tego wcześniej nie zrobiły) skupić się na tworzeniu unikalnej treści, która będzie wysoce angażująca odbiorców. Pole do popisu dla content designerów.

Ten aspekt podkreślił wyraźnie ostatnio Peter Shankman na stronie Mashable, mówiąc o traktowaniu Facebooka (ale również można to przypisać do innych platform społecznościowych) jako osobne, unikalne medium. A jaka treść cieszy się największą popularnością wśród ponad 900 milionów użytkowników serwisu Zuckerberga? Są nimi zdjęcia, których tam przybywa i to w liczbie 300 milionów każdego dnia (sic!). Nie bez powodu Facebook zakupił fotograficzną aplikację mobilną Instagram za 1 miliard dolarów. Ale to jeszcze nic. O wizualnym potencjale mówi wycena platformy Pinterest na 5 miliardów dolarów. Dla porównania jest ona o 2 miliardy droższa od muzycznego startupu Spotify (wycenianego na 3 miliardy dolarów).

A temat Pinteresta pojawił się (nareszcie) na łamach bloga, bo są ku temu dobre informacje związane z jego popularnością w naszym kraju. Kilka dni temu Michał Sadowski na blogu firmowym Brand 24 – Social 24 - umieścił statystyki mówiące o społeczności tego startupu nad Wisłą. Wynika z nich, że w Polsce Pinterest to 150 tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie, którzy generują 4,6 miliona odsłon i korzystają z portalu średnio prawie 9 minut, a miesięczna ilość wizyt to 630 tysięcy. Niektórzy z Was zapewne powiedzą, że te liczby są skromne i niezbyt atrakcyjne. Ale warto przyjrzeć się mu z następujących powodów.

1. Szacunki wzrostu popularności Pinteresta są obiecujące. Obecnie mówi się o 20-40 milionach unikalnych użytkowników miesięcznie na całym świecie. Według ostatnich danych raportu „The 2012 Digital Marketer” Experiana w lutym ta platforma społecznościowa zanotowała ponad 104 miliony wizyt tylko z USA. Ale chyba najbardziej wiarygodne dane można wyciągnąć z wielkości markowych społeczności. I tak do największych należy profil platformy Etsy - ponad 80 tysięcy obserwujących oraz Better Homes & Gardens - 52 tysiące. Natomiast Mashable ma na Pintereście 25 tysięcy obserwujących, a marka Sephora - ponad 12 tysięcy. Może same liczby nie powalają, ale moim zdaniem Pinterest powoli wychodzi ze środowiska early adoptersów.

2. Grupa docelowa to płeć piękna. Użytkownikami portalu są głównie kobiety (według różnych źródeł - od 60 do 80%) w wieku 18-44 lat.

3. Specyficzna tematyka dominująca na Pintereście. O ile wielkie marki nie cieszą się tam uznaniem, to brandy związane z lifestyle’m, jedzeniem, kreatywnością, designerem, modą - już tak. Moim zdaniem Pinterest wyzwala nowe możliwości dla branży turystycznej, e-commerce’owej oraz miast.

4. Jakościowe dobranie użytkowników poprzez personalizację. Rejestracja użytkownika przypomina mi trochę zakładanie darmowego konta emailowego, gdzie wybieramy interesujące dla nas kategorie tematów, które później służą do bombardowania nas reklamowymi emailami. Natomiast na Pintereście kategorie pozwalają do budowanie jakościowego zasięgu oraz szukania wpływowych użytkowników tej platformy.

5. Nie mniej ważnym elementem, przemawiającym na korzyść Pinteresta, jest tzw. efekt “Facebook fatigue”. Może nie jest on wyczuwalny jeszcze w Polsce, ale na świecie już tak. Dotyka on wcześniej czy później każde medium społecznościowe. Ludzie po prostu przestają interesować się daną platformą internetową bo np. występuje przerost formy nad treścią. Jest coraz więcej informacji, w której trudno się odnaleźć.

6. Moc SEO, dodatkowe wzmocnienie pozycjonowania się marki w wyszukiwarce. Google lubi unikalną treść, a w szczególności jeżeli są to materiały wizualne. Aby poznać więcej czynników wpływających na pozycjonowanie, zapraszamy na szkolenie SEO.

7. Platforma wciąga ludzi na dłużej. Według styczniowych danych comScore’a miesięczny pobyt użytkownika na Pintereście wyniósł średnio 89 minut. Ten rezultat był jednym z najlepszych i był taki sam, jak na platformie blogowej Tumblr, a ustąpił miejsca tylko Facebookowi. Podobnie jest zresztą w Polsce. Z przytoczonych wcześniej danych Michała wynika, że polski użytkownik Pinteresta spędza na niej średnio prawie 9 minut.

8. Spersonalizowane możliwości sprzedażowe. Na łamach Pinteresta znajduje się dział „Gifts”, gdzie ludzie rekomendują rzeczy (kosztujące od 1 do ponad 500 dolarów kończąc). To dobre miejsce na znalezienie fanów zakupów oraz poinformowanie ich o istnieniu swojej marki.

9. Wielopoziomowa interakcja i przeprowadzanie wciągających konsumenckich, wizualnych projektów. Najlepszym tego przykładem była akcja z puzzlami przygotowana w ramach promocji marki Peugeot w Panamie. Użytkownicy tego konkursu mieli za zadanie poszukiwanie poszczególnych elementów tej układanki na stronie internetowej marki, na jej fanpage’u. Trochę jak kolonijne nocne podchody.

10. Bo działania można mierzyć, obserwować i poprawiać 24/7. Przykładem na to jest aplikacja PinReach, za pomocą której ma się dostęp do statystyk naszego konta: historia naszych zbiorów, najbardziej popularne piny na platformie, najbardziej wpływowi użytkownicy Pinteresta etc. Warto także dodać, że użytkownicy tego serwisu mają możliwość tagowania swoich pinów.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, iż ta platforma nie może się jeszcze pochwalić przytłaczającą ilością ciekawie przeprowadzonych kampanii. Sam naliczyłem ich nie więcej niż dziesięć. Były już relacje na żywo z pokazów mody (w postaci umieszczanych na bieżąco zdjęć) przez jedną z marek odzieżowych. Amerykański oddział marki Sephora zintegrował w pełni swój sklep z Pinterestem, dzięki czemu klienci tej marki, a zarazem użytkownicy Pinteresta, mogą w sposób łatwy dzielić się swoimi inspiracjami na tablicy. Ponadto ta kosmetyczna marka przeprowadziła inspirujący, kolorowy projekt „Sephora Color Wash”, którego nagrodą był 250-dolarowy voucher.

Inna firma wykorzystała możliwości tej platformy do komunikowania się z jej wpływowymi użytkownikami, wysyłając im bardzo spersonalizowane podarunki (fizyczne, nie wirtualne). Kreatywnością popisała się także firma turystyczna British Midland International, realizując cykl „przepinanych” loterii związanych z jednym z miast (Nicea, Marrakesz, Dublin, Beirut, Moskwa), na której końcu czekała nagroda - darmowe bilety lotnicze. Elle na swoich łamach zaprezentował zestaw najnowszych prądów w modzie. Ostatnio możliwościami Pinteresta zainteresował się także świat sportu. Pierwszym klubem, który ma tam swoje oficjalne konto jest FC Liverpool z niezbyt pokaźną, jak na tę chwilę, liczbę obserwujących (1,6 tysiąca).

Jak widać powoli serwis ewoluuje. Jego zastosowanie można znaleźć nawet w edukacji, co ilustruje poniższa infografika.

Pinterest w edukacjiPinterest w edukacji

Pinteresta nie należy traktować jako konkurencji dla Facebooka czy Twittera. Moje porównanie do Twittera to była wyłącznie przenośnia :-). Dla mnie osobiście Pinterest jawi się jako tematyczne medium społecznościowe. I ten swojego rodzaju porządek i ład może być największą zaletą dla tych wszystkich, którzy powoli mają dosyć ogromnych i ogólnych platform społecznościowych typu Facebook.

A tak na samo koniec: jako ciekawostkę sprawdźcie startup Dart It Up - męska odpowiedź na „sfeminizowanego” Pinteresta :).

Podziel się opinią