Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

case studies social media socjomania
28 maja 2013 Wpisy gościnne

"Tradycyjne media nie umierają. Ale toną”. Przypadek House of Cards

“Stare, tradycyjne media nie umierają. Ale toną”. W 2009 roku, Steve Ballmer, dyrektor generalny Microsoftu powiedział, że pod względem reklamowym - stare media nie mają szans, a digital content będzie przyczyną ich zgonu do 10 lat. Minęły 4 lata, upadek trwa, ale to jeszcze nie koniec imperium. Jak jest? Jak będzie? Analizujemy to na podstawie serialu “House of Cards”, który bije rekordy popularności.

“House of Cards” to serial - mistrzostwo. Powstał na podstawie książki i serialu BBC z lat dziewięćdziesiątych. Opowiada o kongresemenie Franku Underwoodzie, jego karierze politycznej, drodze do realizacji celu, relacji z żoną. Może opis nie brzmi porywająco, ale po pierwszym odcinku, zróbcie sobie wolne dwa dni, żeby obejrzeć sezon do końca. David Fincher stworzył arcydzieło. Ostrzegam, naprawdę wciąga!

Tego serialu nie obejrzycie w polskiej telewizji. Ale w amerykańskiej też nie. Wszystkie odcinki ukazały się w sieci. Na Netflixie . Netflix, podobnie jak Spotify działa na zasadzie biblioteki. Za 8 dolarów miesięcznie (w tym pierwszy za darmo) uzyskujemy dostęp do bazy filmów i seriali. W Polsce nie jest dostępny, ale korzystając z wtyczki do przeglądarki można to obejść.

Wszystkie odcinki pojawiły się 1 lutego, a już dwa tygodnie później, HoC stało się najpopularniejszym serialem na świecie według algorytmu IMDb i najczęściej oglądanym na Netflixie.

Moc społeczności

Jonathan Friedland z Netflixa opowiada: dzięki bezpośredniej relacji z konsumentami, wiemy co lubią oglądać i to pozwala nam zrozumieć, jak duże możemy wygenerować zainteresowanie. Ta pewność pozwoliła znaleźć nam widzów dla takiego materiału, jak “House of Cards”.

Na wykresie poniżej zostało pokazane, jak rosła popularność frazy “house of cards” w mediach społecznościowych:

źródło: lostremote.comźródło: lostremote.com

Sam Netflix może być jedną z przyczyn upadku telewizji. Teraz to nie widzowie dostosowują się do stacji, ale stacja ma dostosować się do widza. Szansą na utrzymanie pozycji, mogą być na pewno usługi video on demand, już bardzo popularne w Polsce, ale jeszcze nie oferujące oryginalnego kontentu - pozwalają jedynie na oglądanie tego, co w telewizji, ale o dowolnej porze.

źródło: mediarun.plźródło: mediarun.pl

House of social media

Dlaczego “House of Cards” jest takie fascynujące? Pomijam budowanie napięcia, świetną fabułę, czy mistrzowską grę aktorską. To jest jasne. “House of Cards” doskonale pokazuje działanie social media. Może nie u nas w Polsce, może jeszcze nie dzisiaj, ale to bardzo bliska przyszłość, na którą media tradycyjne powinny uważać.

Zoe Barnes to jedna z ciekawszych postaci w House of Cards. Żyje w czasach post-bushowskich, zdominowanych przez hipsterów, ma 29 lat i nie boi się prawdy.

Zoe BarnesZoe Barnes

Zoe przez starszych kolegów postrzegana jest jako młoda, wyszczekana blogerka, która myśli, że jest prawdziwą dziennikarką. Pracuje w “Washington Herald”, gazecie z tradycjami. Jej szef też jest tradycjonalistą: “Twitter, blogi, “wzbogacone media” - one wszystkie są tylko wierzchołkiem góry lodowej, chwilową zachcianką. One nie są fundamentem, jest nim papier, a one nie utrzymują go przy życiu”.

Zoe podsumowuje rozwój social media jednym zdaniem, którym trafia dokładnie w punkt: “kiedyś mówiło się do jednej osoby, dziś mówi się do tysięcy”. Zoe nie ma lekko. Ale sprawy układają się tak, że dostaje propozycję pracy w Białym Domu, którą jednak odrzuca: “w Białym Domu umierają newsy. Ta pozycja była prestiżowa kiedy byłam w dziewiątej klasie, teraz to cmentarz”.

Zoe wie, że śmierć starych mediów jest coraz bliższa. Oprócz bloga, dużo tweetuje. W pewnym momencie jej tweety mają tak ogromną siłę, że stają się nawet ważniejsze niż wydanie gazety. Zoe zostaje zaproszona do telewizji, jako ekspertka, na Twitterze powstaje nawet specjalny hashtag #gozoe, który ma ją dopingować.

źródło: http://iitv.info/źródło: http://iitv.info/

Jedna z lepszych scen w serialu, która pokazuje siłę social media, to ta (nie będzie spoilera, można czytać!), kiedy Frank Underwood, przychodzi do Zoe, pytając ile znaków może mieć tweet, po czym dyktuje jej informację, która zmienia bieg wydarzeń politycznych. (I to nie są tweety w stylu Pawła Grasia, rzecznika rządu, który traktuje Twittera jak słup ogłoszeniowy).

źródło: twitter.com/pawelgrasźródło: twitter.com/pawelgras

Narzędzia social media Zapisz sięna szkolenie z najpopularniejszych serwisów społecznościowych

Gdy Zoe kończy pracę w Heraldzie, dostaje propozycję, by pisać dla Slugline. To portal internetowy, gdzie dziennikarze nie muszą wysyłać tekstów szefowej przed publikacją. Jeśli są z nich zadowoleni, po prostu je uploadują. W biurze Slugline’a mało kto pracuje przy biurku, są pufy, stoły do ping-ponga i graffiti na ścianach. Większość dziennikarzy publikuje teksty prosto ze swoich smartfonów. Zoe jeden ze swoich lepszych tekstów napisała wracając autobusem z bankietu. Na iPhonie.

SluglineSlugline

Nowa moda

Warto też wspomnieć tutaj o aplikacji, która staje się coraz popularniejsza (niestety wciąż nie w Polsce), czyli GetGlue. Pozwala na check-iny podczas oglądania telewizji, filmów, słuchania muzyki, czytania książek, czy grania na Xboxie. Wszystkim dzielimy się ze znajomymi, możemy zobaczyć na co jest obecnie hip. GetGlue współpracuje z markami i tak też stało się z okazji premiery House of Cards. Za check-iny podczas oglądania można było zdobywać specjalne naklejki. Fani też na bieżąco komentowali w aplikacji zachowania bohaterów i swoje odczucia w trakcie odcinków.

źródło: getglue.comźródło: getglue.com

Jeśli jeszcze nie oglądaliście House of Cards, czas nadrobić zaległości. Najlepiej dozować sobie odcinki, bo kolejny sezon ukaże się dopiero w lutym 2014. Warto śledzić, obserwować i się wkręcać. Tak będą wyglądały media społecznościowe, przepływ informacji i komunikacja. So… keep calm i śledźcie profil Franka Underwooda na Twitterze. Mnie nie przeszkadza nawet to, że jest nieoficjalny.

źródło: twitter.com/Frank_Underwoodźródło: twitter.com/Frank_Underwood

Autorką powyższego gościnnego wpisu jest Katarzyna Ostrowska, studentka zarządzania firmą na Uniwersytecie Jagiellońskim, prowadząca bloga jestemhipsterem.pl oraz oficjalny fanpage Marii Peszek.

Podziel się opinią