Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

case studies social media
27 lutego 2013 Marcin Niewęgłowski

Social media a inwestycje zagraniczne

Media społecznościowe sprawdzają się nie tylko jako internetowe narzędzia dla firm, marek, osób znanych czy też blogów. Także miasta komunikują się, promują i starają się przyciągać ludzi z zewnątrz właśnie za ich pomocą. Dla nich równie ważne jest bycie atrakcyjnym turystycznie, jak i rozpoznawalność jako ciekawe miejsca do lokowania biznesu. Dlatego też wiele miejskich, regionalnych czy ponadregionalnych podmiotów wykorzystuje coraz częściej w swoich działaniach nowe media.

Dzięki popularyzacji blogów i portali społecznościowych typu Facebook czy Twitter, stały się obowiązkowymi kanałami dotarcia do potencjalnych grup w przypadku agencji odpowiadających za przyciąganie inwestorów zagranicznych - sfery B2B. W zeszłym roku brytyjska wywiadownia gospodarcza fDI Intelligence zorganizowała galę Digital Marketing Awards 2012, galę rozdania nagród dla agencji zajmujących się pozyskiwaniem potencjalnych inwestorów dla miast, regionów i państw pod kątem ich marketingowych działań w internecie.

Wśród uwzględnionych kategorii znalazła się ta dotycząca działalności w mediach społecznościowych. Niestety jury wydarzenia “Digital Marketing Awards 2012” nie podało konkretnych wyznaczników, za pomocą których były oceniane poszczególne podmioty. W takim razie postanowiłem sam przeanalizować top 10 tego zestawienia. Poddałem wnikliwej analizie to, na czym polegała aktywność wspomnianych agencji w nowych mediach (blogi i portale społecznościowe).

1. NYCEDC

W przypadku tej nowojorskiej agencji najbardziej rzuca się wykorzystanie blogów. I to w dosyć dziwny sposób. Otóż NYCEDC prowadzi zarówno bloga na swojej stronie internetowej, jak i na platformie Tumblr. Tak naprawdę to dochodzi do wymiany informacji pomiędzy nimi - z kilkudniowym opóźnieniem. Rozumiem kwestie dodarcia, za pomocą platformy Tumblr, do bardziej mobilnej i młodszej szerzy odbiorców. Ale nie w postaci dublowania treści.

Działania tego podmiotu w mediach społecznościowych są uregulowane przez specjalny dokument, który został przygotowany na potrzeby władz Nowego Jorku. To na pewno plus zważywszy na fakt, iż w posiadanie spisanych zasad co do aktywności w mediach społecznościowych nie jest w dalszym ciągu standardem. Tym bardziej wśród państwowych podmiotów.

Działania NYCEDC w sieci trudno nazwać wyrafinowanymi, czy też oryginalnymi. Zarówno profil na Google+, jak i na Twitterze służy głównie do dystrybucji własnych treści w formie komunikacji jednokierunkowej. Nieco bardziej zróżnicowany wydaje się fanpage tej agencji na Facebooku. Można tam natknąć się na próby angażowania odbiorców (obecnie to ponad 4,5 tysiąca fanów) poprzez zadawanie otwartych pytań, informowanie o wydarzeniach, czy dostarczanie success stories. Jest jeden plus działania NYCEDC na platformie Google+. Dzięki integracji pojawia się w wynikach wyszukiwania Google’a.

Ten urząd działa także na Linkedin. W sumie to nie można tego nazwać „działa”. Po prostu: „jest”. Taka wirtualna wizytówka, która przyciągnęła prawie 2 tysięcy użytkowników LinkedIn. Nowojorska agencja zadbała również o swoją aktywność pod kątem materiałów wideo. Posiada swój kanał na YouTube, na którym co kilka tygodni pojawiają się nowe materiały. Przez jakiś czas można było oglądać serię “New York City. Make It Here” pokazującą przedsiębiorców rozwijających swój biznes w Big Apple.

Interesującym dodatkiem do działań tego urzędu było tworzenie własnych infografik np. o wielkości branży modowej w tym mieście czy inwestycjach w innowacje.

Narzędzia social media Zapisz sięna szkolenie z najpopularniejszych serwisów społecznościowych

2. Proexport Colombia

Jedyny nieanglojęzyczny przykład z pierwszej dziesiątki. Jest to instytucja rządowa powołana do promocji turystyki, inwestycji i eksportu. Swoje działania w mediach społecznościowych oparła na trzech kanałach: Facebook, Twitter i YouTube. Na tej pierwszej platformie aktywność Proexport Colombia ogranicza się głównie do wrzucania zdjęć z wydarzeń branżowych oraz informacji, których rozwinięcie znajduje się na stronie internetowej agencji. Co ciekawe fanpage jest prowadzony wyłącznie w języku hiszpańskim. Na tle innych podmiotów posiada spore grono fanów - 20 tysięcy.

Ale to nie wyjątek. Spora ilość śledzących profil Proexport Colombia występuje także na Twitterze. Pomimo tego, iż ten kanał służy w tym przypadku głównie do dystrybucji informacji w sposób jednokierunkowy, to śledzi go 30 tysięcy użytkowników tego mikrobloga. I podobnie jak w przypadku Facebooka jest on prowadzony po hiszpańsku. Nieco lepiej, pod kątem językowym, wygląda kwestia działalności tej agencji na YouTube. Znajduje się tam sporo materiałów pokazujących Kolumbię głównie pod kątem medycznym. Część z filmów posiada podpisy w języku angielskim.

3. Greater Halifax Partnership

Stolica kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja, niezbyt stara się wyróżniać na tle innych agencji. Ich działania na Facebooku (fanpage z 500 fanami) nie robią dobrego wrażenia. Po prostu informacje mieszają się z materiałami wideo pochodzącymi z YouTube. Nie powala na kolana ich podejście do Twittera. Służy im przede wszystkim do dystrybucji swoich treści. Ekipa z tej agencji robi to w sposób jednostronny, chociaż stara się wykorzystywać hashtagi.

4. London Economic Development Corporation

Nie chodzi wcale o stolicę Wielkiej Brytanii. W tym wypadku mowa jest o 360-tysięcznym mieście w Kanadzie. Swoją obecność w mediach społecznościowych podmiot ten skoncentrował na trzech platformach: Facebooku, YouTube oraz Twitterze. Pomimo, że powinna się liczyć jakość, a nie ilość, to nawet w przypadku tak “ograniczonym”, działania LEDC nie powalają.

Na Facebooku ma niespełna 300 fanów, a główny stream opanowany jest przez informacje tekstowe pochodzące z różnych portali. W przypadku YouTube’a na zawartość profilu tej agencji składają się filmy nakręcone podczas różnych biznesowych przedsięwzięć, konferencji. Nieco lepiej na tym tle wypada LEDC na Twitterze. Pomimo, że 2,6 tysięcy obserwujących jest zdanych na jednokierunkowe podejście, to osoby odpowiadające za ten profil starają się od czasu do czasu odpowiedzieć na tweeta, czy też przekazać dalej (retweetować) ciekawą informację innych użytkowników. Przez pewien czas organizowano na Twitterze akcje wrzucania logo miasta do swoich zdjęć profilowych na Twitterze.

Jako jedni z nielicznych wykorzystują serwis Flickr do tworzenia galerii zdjęć, głównie z targów. Ostatnia aktualizacja - październik 2012 roku. Ponadto mają swoje konto na Slideshare, gdzie można znaleźć materiały na temat tego kanadyjskiego regionu. Prowadzą (mniej/ bardziej regularnie) swojego wewnętrznego bloga “Smartcity Blog”. Z kolei na ich korzyść przemawiają wyjścia poza standardy i stworzenie serii wideo “SmartCity Business Show” na YouTube. Podobnie jak ich koledzy z Nowego Jorku posiadają opracowany własny dokument dotyczący zachowań w mediach społecznościowych.

5. Liverpool Vision

Podobnie jak to było w przypadku LEDC, Facebook traktowany jest czysto instrumentalnie i bez większego sensu. Przemawia za tym ilość fanów - nieco ponad 360 lubiących fanpage agencji z Liverpoolu. Można odnieść wrażenie, iż twórcy tego fanpage’a chcieli stworzyć coś o pokroju serwisu informacyjnego. Inna kwestia to regularność wpisów. Ostatni pojawił się tam 4 lutego. Nieco lepiej wygląda to w przypadku Twittera. Ale tylko troszeczkę lepiej. Jednostronną komunikację toleruje ponad 5 tysięcy osób śledzących Liverpool Vision na tej platformie mikroblogowej.

Ten miejski podmiot działa także na LinkedInie (w formie wizytówki) oraz na YouTube. W tym drugim miejscu można znaleźć różne materiały z konferencji, materiały promocyjne, w tym ukazywanie potencjału szkół.

6. City of Hamilton

Dziwię się w ogóle, iż to kanadyjskie miasto znalazło się w tym zestawieniu. I to na szóstym miejscu. Może taki był ogólny poziom? Nie wiem. Wiem tylko tyle, że miasto Hamilton nie tylko nie daje szansy znaleźć jego aktywności w mediach społecznościowych. Samo korzystanie z ich strony www przypomina nieco początki internetu. Strona internetowa wygląda tak, jakby zatrzymała się na początku lat 90.

Social Media?Zapisz się na szkolenie

Stąd też trzeba samemu, z pomocą Google’a, poszukać aktywności tego kanadyjskiego miasta w mediach społecznościowych. Znalazłem tylko ich profil na YouTube, który jest tak naprawdę jakimś zlepkiem nie do końca zrozumiałych filmów. Hamilton jest również obecny na Twitterze, gdzie obok spamowania informacjami zdarzają się przypadki nawiązywania konwersacji z innymi użytkownikami.

Koniec końców okazało się, iż to kanadyjskie miasto działa o wiele lepiej tylko trochę w innym miejscu. Podmiot Hamilton Economic Development odpowiada za rozwój miasta od strony ekonomicznej. Tutaj sytuacja wygląda o wiele lepiej. Ta miejska jednostka posiada swój wewnętrzny blog. Niestety ekipę, która za niego odpowiadała, dopadł syndrom “pierwszego roku”. Po niespełna kilkunastu miesiącach prowadzenia, blog ucichł jesienią ubiegłego roku.

Miło zaskakuje aktywność HED na Facebooku. Pomimo tego, że mają nieco ponad 350 fanów, to starają się angażować odbiorców na różny sposób. Nie tylko wrzucając zdjęcia z postępów budowy w tym mieście, ale również zadając pytania oraz tworząc swoje materiały wideo. Jak na dotychczasowe przykłady, to kanadyjski Hamilton radzi sobie najlepiej na tle innych tego typu instytucji na świecie. Ma to przełożenie na inne kanały. Na przykład na Twittera, gdzie nie tylko retweetują ciekawe informacje, ale także wchodzą w interakcje z odbiorcami. Jest to pierwszy przykład nietraktowania tej platformy mikroblogowej jako kolejnego narzędzia do jednostronnej dystrybucji wiadomości.

Ekipa HED nie najgorzej radzi sobie na YouTube. Pojawiają się tam zarówno krótkie materiały z różnych wydarzeń biznesowych, jak i promocyjne filmy. Miasto jest także obecne na LinkedInie, gdzie zawiązała się wokół niego grupa. Widać, że nie ma oddelegowanego do tego community managera, ale warto i tak docenić ten wysiłek. Do tego zestawu portali społecznościowych warto jeszcze dodać Pinteresta. HED stara się wykorzystywać jego największe atuty, czyli dodarcie z twórczym i wizualnym przekazem do odbiorców. Znajduje się więc zakładka dotycząca biznesu, życia, rozrywki oraz edukacji w tym mieście. Chociaż bez polityki zarządzania tagami, to raczej followersów im nie przybędzie…

7. IDA Ireland

Organizacja odpowiadająca za przyciąganie biznesu na Zieloną Wyspę, jako jedna z nielicznych przykładów zrezygnowała z aktywności na Facebooku. Zamiast tego może pochwalić się sporym profilem na LinkedInie - prawie 10 tysięcy odbiorców. Ten biznesowy fanpage zarządzany jest głównie poprzez wrzucanie informacji - linków z różnych źródeł. Na przeciętnym poziomie prowadzone są także działania na Twitterze. Ponad 12 tysięcy followerów może liczyć głównie na jednostronną komunikację oraz retweetowanie (od czasu do czasu).

Chyba najlepiej wygląda ich profil na YouTube. Oprócz relacji z konferencji oraz filmów promocyjnych, ekipa IDA Ireland dba o krótkie wideo-rozmowy z firmami współpracującymi w Irlandii (Facebook, Microsoft). To w moim mniemaniu może dużo pomóc miastom, regionom, jak i państwom w przekonaniu do siebie nowych inwestorów zagranicznych.

8. Invest Victoria

To, co mnie na pierwszy rzut oka najbardziej zaskoczyło, to blog promujący ten południowo-wschodni region. Średnio pojawia się kilka wpisów miesięcznie, co moim zdaniem jest ilością wystarczającą, biorąc dodatkowo pod uwagę specyfikę specjalizacji. Podobnie jak IDA Ireland, Invest Victoria zrezygnowała z Facebooka na korzyść LinkedIna. Znajduje się tam ich profil, który służy jako miejsce informacyjne dla 340 odbiorców. Ponadto, kolejna ciekawostka i zaskoczenie, na tym biznesowo-społecznościowym portalu jest stworzona grupa - The Victorian Connection. Liczy ona 2,7 tysięcy członków i jej główną funkcją jest networking oraz tworzenie bazy ambasadorów tego stanu rozsianych po całym świecie. Naprawdę fajny pomysł.

Ich profil na YouTube także wygląda inaczej aniżeli w przypadku innych podmiotów. Jest tam mniej typowo oficjalnych materiałów (np. z konferencji), a więcej takich pokazujących rozmowy z ludźmi, jak i ukazywanie walorów tej części Australii. Naprawdę chce się oglądać te materiały wideo. Najmniej w tym wszystkim zaskakuje ich aktywność na Twitterze. Po prostu kanał informacyjny dla 1,5 tysiąca odbiorców. Rzadkie wchodzenie w interakcje. No może poza takimi wyjątkami jak przyznanie nagrody GRAMMY kanadyjskiemu muzykowi Gotye.

9. Calgary Economic Development

W przypadku tego kanadyjskiego miasta postawiono na cztery platformy. Flickr służy do pokazywania zdjęć o tym, jak pracuje się w tym miejscu, jak wygląda nauka oraz rozrywka - rekreacja. Podobnie jak poprzednie instytucje, zastąpił Facebooka LinkedInem.

Ich profil na Twitterze pełni rolę informacyjną, w jedną stronę. Korzystają ponadto z hashtagów. Warto nadmienić, iż informacje z ich mikroblogowego profilu można znaleźć na głównej stronie tej agencji. Stworzono specjalne miejsce dla tego profilu na Twitterze, które śledzi 1,7 tysięcy ludzi. Jak dla mnie CED najlepiej wypada na YouTube. Rozmowy z ekspertami, pokazywanie potencjału na przykładzie konkretnych tematów w postaci serii “Productivity: Innovating for success”. To na pewno ich najmocniejsza strona społecznościowych aktywności.

10. Westholland Foreign Investment Agency

Jeden z nielicznych europejskich przykładów. Ta holenderska agencja w sposób bardzo skromny wykorzystuje potencjał mediów społecznościowych. Cieszy fakt prowadzenia bloga. I wcale nie irytuje to, iż pojawia się tam wpis raz na miesiąc, tylko że są one w rodzimym języku - po holendersku. Skromnie wygląda także dorobek WFIA w przypadku YouTube’a. Dosłownie sześć filmów wrzuconych w przeciągu ostatnich lat. Pewnym ratunkiem dla tej agencji jest to, iż wykorzystuje swój wideo profil do budowania playlist z materiałów filmowych bratnich podmiotów.

Narzędzia social media Zapisz sięna szkolenie z najpopularniejszych serwisów społecznościowych

Holenderski profil nie porywa na Twitterze. 300 obserwujących osób jest zdanych na jednostronną komunikację. Innymi słowy „spamują” treściami ze strony www agencji. Zresztą podobnie to wygląda w przypadku LinkedIna

Podziel się opinią