Zamknij

Nasz serwis wykorzystuje cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.

case studies social media youtube
3 czerwca 2011 Wpisy gościnne

Zakupowy haul

Ku uciesze ogółu internet nie dość, że jest ogólnodostępny, to wrzucane materiały nie podlegają niemal żadnej selekcji. W sieci każdy może być gwiazdą i znaleźć oddaną grupę odbiorców. Pewnym rygorom filtracji podlegają jedynie te materiały, które według użytkowników są drastyczne, pornograficzne lub naruszają prawa.

World Wide Web jest idealnym „miejscem” dla ekstrawertyków chcących opowiadać o sobie, czy swoim życiu - często osobistym. Publikowane są zdjęcia, filmy i fotomontaże przeróżnej treści, czasem kompletnie niezrozumiałej dla odbiorców. Takie są jednak przywileje internetowych „wydawców” - mogą wrzucić do sieci cokolwiek im się spodoba, nie przejmując się opiniami innych.

Trendy

W sieci, jak w każdym powszechnym zjawisku, z czasem wyszczególniają się trendy. Śledząc jeden z najpopularniejszych na świecie serwisów internetowych - YouTube można zauważyć, że tam również mamy do czynienia z mniej lub bardziej widocznymi „zajawkami”, które na pewien czas dominują publikowane treści. Po erze dzielenia się ze światem muzyką, czy filmami, nastała era robienia wrażenia poprzez autoprezentację swojej osoby - autora.

W ostatnim czasie bardzo popularne były filmiki tutorialowe. Miały charakter video bloga, a treść… Głównie młode osoby (w większości płci żeńskiej) opowiadały i pokazywały, jak zrobić idealny makijaż na wieczór, skonstruować ładunek wybuchowy z proszku do pieczenia, czy też jak skutecznie wyprostować włosy. Tematy można mnożyć w nieskończoność. Każdy „nauczyciel” prezentował to, w czym czuł się dobry. Moda ta jednak ewoluowała i dziś możemy poznawać coraz bardziej popularne pochodne tutoriali.

Haul

Haul to z angielskiego łup, zdobycz. Od pewnego czasu na popularny Youtubie pojawiają się filmy z cyklu „zakupowy haul”. Ich autorzy prezentują swoje cudeńka upolowane na ostatnim shoppingu. Są kręcone amatorską kamerą, podobnie jak tutoriale. Słabe oświetlenie, nie najlepsza jakość dźwięku i „gwiazda programu”, która z nadzieją, że uwiedzie publiczność wymachuje kolejnymi metkami. Jakość tego, co dane jest nam oglądać w dużej mierze zależy od charakteru, temperamentu i błyskotliwości autora. Często można jednak trafić na młodych ludzi, którzy nie mają nic konkretnego do przekazania.

Bartek: Chciałbym podkreślić, że poniższe materiały filmowe są jedynie przykładami mającymi ukazać nieświadomym czytelnikom czym jest „haul zakupowy”.

Drugi przykład:

Nie można rozpatrywać jednak tego zjawiska w kontekście rzeczy dobrych lub złych, mając wciąż na uwadze swobodę ekspresji. Wolność działań i ogromne możliwości transmitowania wizji i fonii wydają na świat kolejne hybrydy prezentacji i autoprezentacji. Taka kolej rzeczy była podobno oczywista.

Naukowo

Naukom humanistycznym nic co ludzkie nie jest obce. Powstanie, ekspansja i szybki rozwój mediów stały się arcyciekawym obiektem obserwacji w kontekście wpływu wywieranego na społeczeństwo. Wiesław Godzic, filmoznawca, medioznawcza i socjolog uważa, że telewizja ma moc kreowania. Właśnie to medium ze względu na swoją moc oddziaływania stało się tematem książki „Telewizja i jej gatunki. Po wielkim bracie”. Autor znajduje w niej odpowiedź na pytanie, dlaczego odbiorcy coraz częściej chcą stawać się nadawcami. Te teorię śmiało można odnieść do internetu. Godzic uważa - analizując fenomen programów typu reality show, że ludzie mają naturalną skłonność do podglądania innych. Z drugiej strony podglądani mają szansę zaprezentować światu siebie, swoje poglądy i osobowość. Podobnie z talk show, goście chcą opowiadać o sobie na forum, lubią być słuchani. Publiczność słucha uważając nadawcę za doświadczonego eksperta.

Z czasem zaczęły pojawiać się programy, w których emitowano amatorskie nagrania nadsyłane przez ich telewidzów. Słabe kadrowanie, światło, dźwięk i namiastka przestrzeni sprawiała wrażenie, że materiał jest bardziej prawdziwy, autentyczny, a autor przekazuje wraz z treścią kawałek siebie. Internet - narzędzie bez selekcji - to medium, które idealnie pasuje to prezentacji samozwańczych twórców.

Wszystko to jest jednak tylko następstwem tego, że żyjemy w społeczeństwie. Nic dziwnego, że chcemy poznawać problemy i radości ludzi, którzy żyją obok nas. Media tylko pozwalają dać upust i zapewniają szerszą widownię dla przekazywania naturalnych skłonności. Sami autorzy mają zaś szansę stać się cenionymi, lubianymi lub chociaż przez chwilę rozpoznawalnymi…

Komercyjnie?

Jesteśmy ekspertami dla siebie nawzajem - rekomendacje! To co poleci sąsiadka, na pewno jest skuteczniejsze, niż to co jest reklamowane przez koncerny. Właśnie z tego powodu w ramach marketingu szeptanego filmy z serii zakupowy haul często, oczywiście nieoficjalnie, są nastawione na promowanie wybranych marek. To plan idealny: skoro publikowane są autentyczne treści, w których kilkakrotnie pada nazwa firmy, to dlaczego by tego nie wykorzystać? Agencje nie często chcą przyznawać się do tego typu działań, ale jak jest naprawdę wszyscy wiedzą - zdarza się tak, że autorzy dostają darmowe produkty z prośbą o wypróbowanie i zarekomendowanie w jednym ze swoich filmików. Jeżeli ocena produktu wypadnie negatywnie, autor jest proszony o nie wygłaszanie jej na forum. I lepiej tak zrobić - wtedy jest szansa na otrzymanie kolejnych darmowych gadżetów.

Walka z trendami jest bezskuteczna. Pozostaje tylko wybór - dać się ponieść lub pozostać z boku. Mimo, że treść często pozostawia wiele do życzenia warto pamiętać, że o gustach się nie dyskutuje. Szczególnie, że odbiorców oglądających zakupowy haul nie brakuje! Każdy czas jest definiowany przez inne zjawiska. W dobie technologii cyfrowej należało się wręcz spodziewać, że zostaną one wykorzystane na wszelkie sposoby. Pozostaje tylko pytanie, w jaką stronę rozwiną się obecne trendy i czego świadkami staniemy się mimowolnie za 10 lat. Dając ludziom wędkę nie można mieć pretensji, że łowią ryby, choćby te najmniejsze…

Wpis gościnny Weroniki W.

Podziel się opinią